Danka i Andrzej przecierają włoskie szlaki. Lignano, Sirmione, Malcesine

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×
Poznałam ich w jesienią 2010 roku w czasie wyprawy enokulinarnej żaglowcem Pogoria wzdłuż wybrzeża liguryjskiego i Elbę. Od tamtej pory spotkaliśmy się na wyjazdach jeszcze kilkukrotnie i zawsze im zazdrościłam, że nasza wspólna wyprawa to dla nich jedynie fragment włoskiej eskapady. Ta niezwykła para włoskich odkrywców smaku, wina i urokliwych widoków od 20 lat przemierza wzdłuż i wszerz kozak znany także jako Półwysep Apeniński. 

Danka i Andrzej. Przedsiębiorczy poznaniacy na emeryturze. Nie wybrali spokojnego życia w kapciach przed telewizorem, lecz póki starcza sił, chęci i środków wyjeżdżają i przywożą w sercu słońce, jedzenie, wino i kolejny obraz, który uzupełni bogatą kolekcję na ścianie ich salonu.  

archiwum prywatne D&A, Danka & Andrzej

Danka. Uśmiech od ucha do ucha. A gdyby człowiek nie miał uszu, to pewnie jej uśmiech byłby dookoła głowy:). Przypomina Carlę Bruni – oczy, uśmiech, fryzura. Gdyby tak dodać jej kilka centymetrów wzrostu byłyby prawie jak siostry. 

Andrzej. Kocha wino, kocha podróże i kocha ten moment, gdy są gotowi do drogi, wsiada za kierownicę, a nawigacja ma wbity cel podróży. I jeszcze, gdy prawą ręką może sięgnąć po Haribo:).

-  To mi pomaga w koncentracji, żartuje Andrzej.
Nie kupują wina w Polsce, przywożą zwykle kilka kartonów butelek z podróży, a ich piwniczka to prawdziwy skarbiec. Wina są posegregowane regionami, ale jest tam także pewna szczególna „wysoka półka”.

@Italia poza szlakiem 2013, piwniczka Andrzeja


- Niektóre z tych win będą niebawem niezdatne do picia, więc musimy się pospieszyć. Po powrocie z rejsu robimy spotkanie, będzie włoskie jedzenie i wino, przyjedziesz? To już w listopadzie.

Bardzo bym chciała:).

I oni i ja jesteśmy członkami Stowarzyszenia Miłośników Włoch Italianissima z Trójmiasta, które skupia italofilów i z  Polski i zza granicy. Oni trafili tu przez córkę, która gdzieś w Sopocie znalazła wizytówkę Italianissimy i wręczyła im po powrocie do domu. Nie przeczuwała wówczas, że pójdą za ciosem i zwiążą się ze stowarzyszeniem, które my czasem żartobliwie nazywamy „Rodziną z wyboru”, a ich córka „mafią”, bo dziadkowie zamiast siedzieć w domu i opiekować się wnukami, podejrzanie często jeżdżą na spotkania i wyprawy:). 

Jednak i Justyna (córka Danki i Andrzeja) połknęła bakcyla. Już nie nazywa Italianissimy „mafią”, a do Lignano, które odkryli jej rodzice jeździ od kilku lat ze swoją rodziną. 

archiwum prywatne D&A, Lignano
archiwum prywatne D&A, Lignano
Danka, ile razy byliście w Lignano?

Oj, jakieś 15 razy. Mieliśmy okazję obserwować, jak zmienia się to miasto, coś fantastycznego! Bardzo nam się podoba, pomimo tego, że jest to typowa miejscowość nadmorska, ma w sobie mnóstwo uroku. To dla nas świetne miejsce z uwagi na dojazd, zaledwie 1200 km z Poznania, więc dzielimy sobie podróż na dwa dni, nocujemy w naszym ukochanym Wiedniu. Tylko Andrzej prowadzi, więc staramy się robić nie więcej niż 600-800 km dziennie.

Źródło, położenie Lignano

Dlaczego wybór padł akurat Lignano?

Wszystko przez pana Józka. Kiedy w 1989 roku można było w końcu zacząć wyjeżdżać za granicę, udaliśmy się do biura podróży i tam pan Józek znalazł nam apartament w Lignano. Powiedział, że miasto nam wszystko wynagrodzi. Po przyjeździe na miejsce zrozumieliśmy o co mu chodziło. Apartament był paskudny, ale faktycznie miasto nam wszystko wynagrodziło.

Pamiętają Was?

Oczywiście! Pamiętają nas w knajpach i w hotelach bez problemu. Uwielbiamy owoce morza, lody i kawę. Zresztą nasze wnuki też tam były i bardzo im podobało! Byli zachwyceni, jedli ryby, krewetki, pastę i oczywiście gelato! I tak jak ja, uwielbiają jeść vongole. Mają to po mnie:).

archiwum prywatne D&A, Ukochane vongole Danki
archiwum prywatne D&A, Lignano
archiwum prywatne D&A, Lignano
Co było po Lignano?

Pewnego razu stwierdziliśmy, że pojedziemy nad Gardę. Wstaliśmy rano rano i pojechaliśmy bez śniadania, w krótkich spodenkach, do Sirmione, jakieś 200 km. 

Droga Lignano-Sirmione, 246 km

Swego czasu Sirmione urzekło mnie zdjęciem z przewodnika, a teraz mogliśmy je w końcu zobaczyć. Po całym dniu zwiedzania, zmęczeni, spoceni, wyglądaliśmy okropnie, ale stwierdziliśmy, że trzeba coś zjeść. Wchodzimy do jakiejś restauracji, a facet pyta, czy mamy rezerwację! Nie mieliśmy i chyba to było po nas widać! Ale nas wpuścił i jedliśmy tam wspaniała rybę!

Źródło, Sirmione, Lago di Garda


Tych wypadów nad Gardę było kilka i to bardzo ciekawych, ale pamiętamy szczególnie wypad do Malcesine, o którym się mówi, że to miejsce dla – powiedzmy – Anglików 60+. Dotarliśmy tam w końcu po rejsie na Pogorii, w drugiej połowie listopada 2010 r. Po prostu stwierdziliśmy, że jedziemy. A tu wszystko chiuso (zamknięte) po sezonie. Widok makabryczny, okna pozaklejane starymi gazetami, nawet nie było opcji noclegu, bo wszystkie hotele zamknięte.

Źródło, Malcesine

Po Gardzie jeszcze przez wiele lat dalej było Lignano, Lignano i na tym się kończyło. A potem pojechaliśmy do Toskanii, nie było jeszcze komórek, ani GPS-ów, a wszystko załatwiało się  faxem.


Danusia i Andrzej oczywiście opowiedzieli mi, co się wydarzyło w Toskanii, ale to następnym razem.

Tymczasem ściskam mocno,
Magda

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  1 comment for “Danka i Andrzej przecierają włoskie szlaki. Lignano, Sirmione, Malcesine

  1. ~Zuzka
    6 września 2016 o 20:21

    Toskania moja wielka niespełniona miłość !
    Kultura , język, kuchnia, wszystko to co najpiękniejsze !
    W opanowaniu języka włoskiego pomogły mi prywatne lekcje , które odbywały się w Gdańsku.
    http://www.profesor.pl/forum/read.php?5,402501,page=3
    Italia mi piace !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *