Extra Vergine. Prawdziwe oblicze Ligurii

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Włochy to 20 jakże różnorodnych regionów, a różnią się pięknie i każdy ma do zaoferowania coś wyjątkowego. W Toskanii zakochujemy się bez pamięci, wielkim uczuciem jesteśmy skłonni obdarzyć rzymskie uliczki, Wenecja rzuca na kolana, Bolonia wciąż pełna jest młodzieńczego uroku, Florencja jest i będzie królową, a sycylijskie serce pachnące rybą i gorącym słońcem rozpala nasze emocje. A co powiemy o Ligurii? Niewielki włoski region, jakby wciśnięty pod Piemont, to właściwie góry i morze. Tu o każdy kawałek ziemi dba się wyjątkowo, pracuje nad min ciężko, by plony były bogate. To trudna, ale wyjątkowa kraina.

W Ligurii swój dom stworzyła Małgosia Klaus, Polka od lat mieszkająca w Niemczech. Wystarczył jeden urlop, by zachwycić się i wracać tu co roku. W końcu ta miłość do liguryjskiej ziemi zaowocowała kupnem domu, a później … praca, życie.

Zapraszam Was na wywiad z Małgosią, która mówi wprost o tym, jaka jest Liguria naprawdę, bo to nie jest to region dla każdego. Daje nam także wskazówki co zrobić, gdy wpadnie nam do głowy pomysł kupna domu we Włoszech, ale przede wszystkim zachęca do liguryjskich wakacji tam, gdzie jej serce zostało – w okolicach Imprerii. Zaczynamy:).

Posłuchaj wstępu, czyta Italia poza szlakiem:) 

Margherita Klaus

 

Małgorzata czy Margherita?

Małgorzata. Jest tyle odmian tego imienia, Niemcy nie mogli się połapać, że Gosia, Małgosia czy Małgorzata to jest to samo imię, w związku z tym zdecydowałam się na Małgorzatę i wszyscy się nauczyli. Ale we Włoszech jestem Margherita.

 

Bardzo się cieszę, że poznałam wreszcie Polkę, która – podobnie jak ja – mieszka w Niemczech i jest zafascynowana Italią. Napisałaś mi kiedyś, że jesteś bardzo zajętą osoba, jak to Polka – masz kilka etatów. Proszę opowiedz, jak to się stało, że mieszkasz w Niemczech i czym się tu zajmujesz?

W latach 90. studiowałam we Wrocławiu na Akademii sztuk Pięknych i dostałam stypendium w Düsseldorfie. Pojechałam razem z moim pierwszym synkiem. Musieliśmy się tu zorganizować, dziecko poszło do przedszkola, ale w pewnym momencie stypendium się skończyło i trzeba było zadecydować czy wracamy do Polski czy zostajemy w Niemczech. Mieliśmy więcej możliwości w Niemczech, więc zostaliśmy tu. Nasze drugie dziecko urodziło się już tutaj. Ja widzisz, stało się to przypadkiem, nigdy nie planowałam wyjazdu do Niemiec, nie wybierałam emigracji, po prostu zasiedziałam się niechcący:).

Po studiach na Akademii zaczęłam pracować w mediach, w reklamie w telewizji. Niestety jest to praca bardzo ciężka, nieuregulowane godziny pracy, a ja z małymi dziećmi – to było coś strasznego.  W pewnym momencie okazało się, że można zacząć pracować w szkole, był taki moment, że szukano nauczycieli. W związku z tym, po raz kolejny studiowałam, tym razem pedagogikę i wkrótce zaczęłam pracować w gimnazjum.

W pewnym momencie pojechaliśmy z moim mężem na urlop do Ligurii – jak zwykle przypadkiem. Nasi znajomi mają od zawsze dom we Włoszech, ale ponieważ sami mieli dzieci, więc nigdy nie mogli nam wynająć swojego domu, ponieważ mieli ferie dokładnie w tym samym czasie co my. Aż jednego roku pojechali (przypadkiem) gdzieś indziej i udostępnili nam swój dom.

Przyjechaliśmy na włoską wieś, stanęliśmy na balkonie i powiedzieliśmy sobie – kurczę, jak tu fajnie, też byśmy sobie taki dom kupili. To było prawie 15 lat temu.

Zaczęliśmy szukać, głównie przez znajomych. Co roku przyjeżdżaliśmy do tej samej wsi, bo wciąż okazywało się, że można wynająć kolejny dom i kolejny i w pewnym momencie przyszedł sąsiad i nam zaproponował kupno domu. I tak zaczęło się nasze włoskie życie. Przez te wszystkie historie, po 10 latach zdecydowałam się przestać pracować w szkole, a zaczęłam się zajmować moją agencją maklerską.

Liguria

Liguryskie domy

 

Czy musiałaś znowu robić jakieś kursy, aby założyć agencję maklerską?

Na szczęście nie. W Niemczech to nie jest zawód chroniony, więc każdy może się nazywać maklerem. Gdybym jednak chciała tę agencję otworzyć we Włoszech musiałabym kończyć jakieś specjalne kursy, tu biurokracja jest bardzo skomplikowana dlatego ja mam siedzibę firmy w Niemczech, bo jest łatwiej.

We Włoszech jest bardzo sympatycznie, ale biurokracja potrafi być dobijająca, system podatkowy jest okropny.

 

Skąd ta decyzja? Jak Twoja wakacyjna przygoda liguryjska przerodziła się w pracę?

Jak zwykle przypadkiem:). Podejrzewam, że jestem osobom kontaktową. Uczę się także szybko języków obcych. Tak, jak dobrze znam niemiecki – uczę w szkole, czytam, piszę po niemiecku, tak dość szybko nauczyłam się włoskiego, w związku z czym dość szybko nawiązałam kontakty z sąsiadami.  W pewnym momencie wszedł internet, a moi sąsiedzi ani nie mieli internetu, ani nie znali języków obcych. Zaczęło się od mojej najbliższej koleżanki, która miała dom do wynajęcia. Zapytała mnie czy mogłabym jej pomóc, bo znam niemiecki, angielski – czy ja nie mogłabym tego jej domu wynająć. No to zaczęłam, najpierw za darmo, z dobrego serca jej dom wynajmować. Potem pojawiła się jej siostra, która miała dwa domy na wynajem, no to wzięłam już troszkę pieniędzy, żebym miała chociaż na telefony. Później zadzwoniła sąsiadka, która też ma dom i poprosiła, aby jej też wynająć. W tej chwili mam tych domów 38.

Liguria

Uliczki, w których warto się zgubić 

 

Na Twojej stronie znalazłam informację, że wszystkie te domy są albo Twoich przyjaciół, albo Twoich znajomych. Oni wszyscy zgłosili się do Ciebie. Pochwaliłaś się, że w tym roku miałaś 160 rezerwacji i że jesteś lepsza niż okoliczne agencje.

Może nie jestem lepsza niż agencje, ale faktycznie znam te wszystkie domy, znam tych wszystkich ludzi prywatnie, wiem kto kim jest. Turyści często pytają o dom dla małego dziecka, albo dwupokojowy, a ja mogę im bardzo dobrze doradzić. Wiem, gdzie są dobre restauracje, gdzie są najlepsze plaże, więc ten kontakt jest zupełnie inny, bo ja im mogę naprawdę dobrze doradzić. Znam doskonale okolice, a także ludzi, a oni mnie, same korzyści.

 

38 domów. Czy one wszystkie są położone w okolicach Imperii?

Tak.

 

To jest ta część Ligurii, do której Polacy w zasadzie w ogólnie nie jeżdżą. Masz polskich klientów? 

W tym roku po raz pierwszy przyjechali Polacy z Polski. Wcześniej miałam Polaków, ale żyjących na emigracji –  z Anglii, z Niemiec.

05-Luguria

Jesień w liguryjskim domu Małgosi

 

Extra Vergine – dość niecodzienna nazwa na agencję wynajmującą domy na wakacje. Skąd ten pomysł?

Razem z moimi włoskimi przyjaciółmi dość długo zastanawialiśmy się, jaką nazwę wybrać. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że Liguria to jest przede wszystkim oliwa. Jak oliwa to extra vergine. Poza tym jest taka książka angielskiej pisarki Annie Hawes „Extra Virgin”, która w Polsce jest dość popularna, a w Niemczech to jest bestseller. Stwierdziłam, że spróbuję, że to jest może dobra nazwa. Włosi nie byli zadowoleni, mówili – a co to za nazwa, taka dziwna, a co ty olej sprzedajesz? Ale mnie się wydaje, że ludzie może kojarzą ten region z oliwą.

Nie wiem czy to dobra nazwa, ale jestem pewna, że wybrałam bardzo dobre logo: Ape! Ten kultowy trójkołowy samochodzik wszyscy kojarzą z Włochami. Nasz, dostaliśmy w prezencie ślubnym od przyjaciół w Ligurii. Moje logo to nasza prywatna Ape, bez której nie wyobrażamy sobie naszej pracy. Latami to był jedyny pojazd, którym mogliśmy dotrzeć do naszego domu. Ciągle jeszcze w użytku jak widać na zdjęciu.

Luguria

Można skryć się w basenie, a można przystanąć w cieniu drzewa oliwnego i podziwiać to, co za barierką oczy dostrzegą

 

W Niemczech Liguria jest dość popularnym miejscem na włoskie podróże, u nas niekoniecznie. Polacy wolą Toskanię, Rzym, Wenecję czy Florencję. Czym zachęciłabyś do przyjazdu do Ligurii?

Atutem Ligurii jest to, że ona jest wciąż jeszcze bardzo autentyczna.Też lubię Toskanię, byłam tam i bardzo mi się podobało, ale Toskania jest dla mnie skansen. Wszystko jest wyremontowane i uszykowane pod turystów.

Z Ligurią jest czasami trudno, ponieważ wiele osób, które tu przyjeżdżają mają pewne wyobrażenie o Włoszech i Włochach – z kalendarzy, z filmów, z reklamy oliwy czy wina, ze świata mody. Przyjeżdżają do Ligurii i są … zdegustowani – nie ma ludzi śpiewających czy grających na gitarach, nie ma wzgórz ze strzelistymi cyprysami, drogi są wąskie, ludzie raczej zamknięci. W restauracjach - jak im się nie chce, to nie podadzą kawy. Tacy są w Ligurii, jak Ci się u nas nie podoba, to jedź do domu. W Toskanii zrobią wszystko dla turystów, a Liguryjczycy – jak mu się nie chce, to nie zrobi.

To nie znaczy oczywiście, że turyści są źle traktowani. Liguryjczycy mają swoją dumę, a jak kogoś polubią, to to grobowej deski.

Czasami ludzie są zdziwieni, że plaże są tu tak małe, czemu jest tyle kamieni, czemu są takie wąskie drogi, a ja tłumaczę, że Liguria to są góry i morze i pomiędzy nimi jest tylko wąski paseczek ziemi.

Tu żyją normalni ludzie, chłopi, którzy pracują na polu przy oliwkach, ludzie się nie przebierają specjalnie, nie udają życia włoskiego dla turystów. W Ligurii jest cały czas jeszcze stosunkowo tanio, szczególnie jeśli nie spędza się czasu tylko nad morzem tylko skręca się troszkę w głąb lądu, naprawdę można tanio spędzić bardzo piękne wakacje.

18-Liguria

Terakotowy krajobraz, w sam raz do porannej kawy:)

 

Włochy to okropna biurokracja, a jednak zdecydowałaś się kupić tu dom. Jak sobie z tym wszystkim poradziłaś?

Mieliśmy dużo szczęścia. Naprawdę! Poznaliśmy ludzi, którzy nam od razu pomogli  – sąsiedzi, znajomi. Być może zapłaciliśmy za niektóre rzeczy więcej niż trzeba było, nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale po roku dom był wyremontowany i mogliśmy się wprowadzać. Wszystko się udało. Wówczas, gdy kupowaliśmy nasz dom nie znałam jeszcze słowa po włosku.

Mieliśmy także szczęście, ponieważ ta ruina, którą kupiliśmy była bardzo tania. Z mężem stwierdziliśmy, że za te pieniądze to my możemy w Düsseldorfie kupić garaż, albo działkę rekreacyjną, a tu mamy kawałek domu.

Wymyśliliśmy, że postawimy namiot, nasze rzeczy będziemy trzymać w tej ruinie, obok był szlauch, z którego zrobiliśmy sobie prysznic. Mniej więcej w ten sposób spędziliśmy wakacje przez pierwsze dwa lata, nasze letnie urlopy. Kupiliśmy w Aldi duży namiot, taki dwupokojowy i z dwójką dzieci mieszkaliśmy na polu. Wszyscy sąsiedzi  z nas się śmiali, o czym dowiedzieliśmy się po latach.  W którymś momencie poznaliśmy pana, który jest architektem i to on powiedział nam, że z tej ruiny można dom zbudować. Skoro można, to podjęliśmy decyzję, że spróbujemy. I zbudowaliśmy. Cały dom ma – nikt mi nie chce w Polsce mi uwierzyć, jak o tym opowiadam – zaledwie 60 m kw. Mamy dwa pokoje, kuchenkę i łazienkę i tam spędziliśmy w ciągu 13 lat nasze wszystkie urlopy – wakacje letnie, jesienne, Boże Narodzenie, Wielkanoc i długi weekend na Zielone Świątki.

 

Każda wolna chwila to liguryjska chwila?

Tak. Czasami jedziemy 12h tylko na dwie noce i wracamy. Ciągle coś jest do zrobienia, ciągle trzeba coś przywieźć. 3 lata temu kupiliśmy następny dom. Już duży w centrum wsi i to jest dom, w którym można mieszkać cały rok. Jako nauczyciel miałam możliwość raz wziąć roczny urlop i w zeszłym roku z tego skorzystałam.

Przyjechałam tu na cały rok, spędziłam cały rok we Włoszech, by zobaczyć, jak to jest być samemu zimą we Włoszech.

Moi synowie są już dorośli, starszy syn wyemigrował do Szwecji, a młodszy był akurat po maturze, robił praktykę, więc nie było problemu, nikogo nie musiałam wysyłać rano do szkoły. Mąż jeździł cały czas w tę i z powrotem, a ja mieszkałam tu sama z psem.

Sama to nie znaczy samotna. We Włoszech to niemożliwe. Co wieczór byłam zapraszana do sąsiadów na kolacje albo ja gotowałam w rewanżu dla przyjaciół. Samemu przy stole, to przecież nic nie smakuje, a jedzenie we Włoszech to podstawa.

 

Czy któryś z Waszych domów jest przeznaczony na wynajem?

Tak, ten mały. Większy dom zatrzymaliśmy dla siebie, mamy tu dużo osobistych rzeczy i zdecydowaliśmy wynająć tylko ten mały.

Liguria

Słońce raz dwa osusza pranie. Uwielbiam ten widok we Włoszech.

 

Masz poczucie, że czujesz się fizycznie / psychicznie we Włoszech inaczej niż w Niemczech? 

Dlatego zdecydowałam się jednak kończyć z życiem niemieckim i wybrać się do Włoch. Pomimo, że bardzo dużo pracujemy we Włoszech, także fizycznie – przy drzewach oliwnych, bo ja mam bardzo duży ogród, ciągle muszę coś kopać, mury reperować, ale spędzamy cały dzień na świeżym powietrzu i poznaliśmy wspaniałych ludzi.

 

Opowiedz o tych oliwkach.

Zaczęliśmy od około 40 drzew, w tej chwili mamy przycięte, w dobrym stanie – około setki. Możemy mieć jeszcze więcej, ale jest przy nich bardzo dużo pracy. Trzeba je nawieźć i przyciąć w odpowiednim czasie, latem trzeba cały czas kosić trawę dookoła drzew, a jesienią rozkładać sieci, wytrząsać drzewa i zbierać oliwki. Cały czas jest coś do roboty.

Wszystko robimy ręcznie. To jest ciężka fizyczna praca, bolą ręce, bolą plecy, bolą nogi, ale człowiek jest szczęśliwy.

Liguria

Drzewa oliwne w ogrodzie Małgosi.

Jak sobie z tym radzicie?

Pracuje ze mną mąż i młodszy syn, który zawsze z nami jeździł. Ma świetny kontakt z miejscowymi, mówi też po włosku. Starszy syn przestał z nami jeździć, bo chciał już organizować sobie swoje wakacje samodzielnie. Mamy także dobrych sąsiadów, którzy nam pomagają.

 

Ile oliwy uzyskujesz ze 100 drzew?

W tym roku uzyskaliśmy z około 90 drzew jakieś 90 l oliwy. Niestety w zeszłym roku pogoda była beznadziejna, oliwki opadły, nic nie było, ale ten rok był dobry.

 

Czy to jest ilość oliwy, która wystarcza dla Ciebie i Twojej rodziny czy udaje się także coś sprzedać?

Połowa jest dla nas, połowa jest przeznaczona dla przyjaciół i znajomych, bo wszyscy już się przyzwyczaili, że mamy dobrą oliwę. Dlatego tylko niewielką część sprzedajemy.

14-oliwki

Tegoroczne zbiory

 

Co byś poleciła osobie, która miałaby taki sam pomysł jak Ty, która chciałaby zamieszczać w Ligurii. Od czego powinien zacząć?

Przede wszystkim pojechać parę razy na urlop i to nie tylko w lecie lecz także zimą lub na Wielkanoc, jesienią, aby zobaczyć Ligurię w różnych porach roku.

Z moich obserwacji wynika, że albo się zakochują i wracają albo, cóż – miałam turystów, którzy wysiedli z samochodu, nie rozpakowali nawet toreb i po 10 minutach odjechali. Nie wiem co im się nie spodobało, ale chyba nie odpowiadało to zupełnie ich wyobrażeniom o urlopie we Włoszech.

Mówi się, że Liguria polaryzuje – albo się podoba, bo ludzie uwielbiają to połączenie gór i morza, albo wręcz przeciwnie.

W górach jest prawdziwa dzicz, można wędrować godzinami i nikogo nie spotkać. Jeśli masz ochotę na rozrywkę – zjeżdża się na dół i jest riwiera, high life na wyciągniecie ręki – blisko jest Monako, Saint-Tropez, Cagnes-sur-Mer…

Ale są i tacy, którym jest za głośno, za ciepło, za wąsko, dzwony dzwonią i nie można spać, nawet traktor jedzie zbyt hałaśliwie. W związku z tym Liguria nie jest miejscem, które wszystkim odpowiada w przeciwieństwie do Toskanii, która podoba się wszystkim, bo jest taka delikatna, miękka. Liguria jest troszkę twardsza. Liguryjczycy to chłopi, którzy mieszkają w górach i są to ludzie raczej zamknięci, oni potrzebują czasu, aby się otworzyć.

Liguria

Liguryjska riwiera, dla spragnionych morza i high life 

Jaki jest Twój status we Włoszech jako mieszkańca?

Jestem we Włoszech turystką. Nie mam tu prawa stałego pobytu. Mam firmę zarejestrowaną w Niemczech. W momencie, gdy miałabym firmę zarejestrowaną we Włoszech, musiałabym tu płacić podatki i tu mieć prawo stałego pobytu, a u nich system podatkowy jest bardzo skomplikowany. W Niemczech jest jednak znacznie bardziej uporządkowany. Podatki w Niemczech są wyższe, ale system jest łatwiejszy i mogę wiele rzeczy od podatków odciągać, co we Włoszech byłoby niemożliwe.

Liguria

Proste życie, szczęśliwe życie.

 

Porozmawiajmy teraz o twojej stronie Extra Vergine. W tej chwili jest w języku niemieckim i angielskim, ale wiem, że pracujesz także nad polską wersją językową.

Problem z polską wersją w tej chwili spowodowany sytuacją finansową. Nie robię sama swojej strony tylko mam osobę za to odpowiedzialną. Ja robię wszystkie tłumaczenia, ale i tak potrzebuję osoby technicznej, aby wszystko spięła w całość, co niestety kosztuje. A ja mam teraz dwie strony – jedną z domami do wynajęcia, a drugą z domami do sprzedania, bo – jak zwykle przypadkiem – przyszło do mnie kilka osób, które stwierdziły, że skoro wynajmuję domy, to może i bym je sprzedała. W związku z tym powstała druga strona Extra Vergine Immobilien i ta strona jest już po polsku.

Ja sprzedaję domy takie same, jak mój czyli na bardzo małą kieszeń, dla odważnych ludzi z małymi pieniędzmi.

 

W takim razie jeśli będę chciała kiedyś kupić do we Włoszech zgłoszę się do Ciebie.

Północne Włochy mają tę przewagę, że można bez problemu dotrzeć tu samochodem w ciągu jednego dnia. Spójrz na rodzinę z 3 dzieci – takich ludzi często nie stać na samolot, a samochód dużo prościej zapakować i tu dojechać. A ponieważ ja znam doskonale wszystkie domy, które wynajmuję i ich właścicieli – zawsze znajdę coś właściwego. Domy, które mam w ofercie to są miejsca, gdzie można przyjechać także ze swoim psem.

Liguria to świetna baza wypadowa. Mamy Francję i Monako pod bokiem. Do Piemontu można pojechać rano i wieczorem wrócić.

Liguria

Liguryjskie miasteczko, takich w okolicy jest wiele

 

Zajmujesz się teraz przede wszystkim swoją agencją, zmieniłaś swoje życie. Czy domy, które masz w ofercie są całoroczne?

90% domów w mojej ofercie to są domy całoroczne. Dbam o to, aby wszystkie mały nowoczesne ogrzewanie. Ponieważ gro moich turystów to są jednak Niemcy, a oni są bardzo wymagający i bardzo dokładni, w związku z tym muszę starać się, aby te domy były naprawdę dobrze wyposażone. Wszystkie mają pralki i lodówki, połowa ma zmywarki, wszędzie jest pościel, ręczniki, niemieckich turystów nie mogę wysłać do innych domów.

Liguria

 Dzwony, w każdej wsi są dzwony, które dzwonią co godzinę. Tu nie potrzeba zegarka, wystarczy liczyć ilość uderzeń:)

 

Staram się, aby był jak najwyższy standard. Ale im wyższy, tym cena jest oczywiście wyższa. Domy z basenami są znacznie droższe, ale osobiście uważam, że w Ligurii nie trzeba brać domu z basenem, gdyż morze jest bardzo blisko, wiem jednak, że niektórzy go potrzebują.

Mam nadzieję, że Polacy przestaną w końcu jeździć do środków all inclusive w Turcji czy w Egipcie i odkryją naturę. Liczę, że coraz liczniej będą mieć ochotę na inną formę urlopu, może bardziej ekologiczną, że zaczną szukać ucieczki od takiej zmasowanej turystyki. I wtedy mogliby zacząć przyjeżdżać do mnie.

Bardzo dziękuję za to spotkanie Małgosiu. Życzę Ci wszystkiego szczęśliwego liguryjskiego w 2016 roku:).

Flower01

Dla Czytelników, którzy chcieliby wynająć dom z oferty Małgosi mam 5% zniżki na hasło Italia poza szlakiem. Korzystajcie! Małgosia to jedna z tych osób niezwykle zarażających pogodą ducha i szerokim uśmiechem. Nie sposób przy niej się nie uśmiechać:).

Extra-Vergine-Liguria

Małgorzata Klaus

Extra Vergine – wynajem domów w okolicach Imprerii, Liguria.

Extra Vergine Immobilien - sprzedaż domów w Ligurii.

 

Uściski najserdeczniejsze,

Magda

Wszystkie zdjęcia użyte w artykule są autorstwa ©Małgorzaty Klaus.

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  20 comments for “Extra Vergine. Prawdziwe oblicze Ligurii

  1. ~Monika
    21 czerwca 2017 o 11:48

    Przyjemnie się czyta takie wywiady :-) Ligurię (jak i resztę Włoch) uwielbiam. W tym roku wracam do Ligurii na wakacje po 15 latach…Mieszkanie wynajęłam nie od Małgosi (ponieważ chciałam w tym roku zobaczyć inna część Ligurii) ale może kiedyś skorzystam bo zamierzam tam jeszcze wracać :-) Pozdrawiam serdecznie.Monika

  2. 20 kwietnia 2017 o 14:49

    Bardzo fajna sprawa ;) Możliwe jest absolutnie wszystko i zależy to tak naprawdę tylko i wyłącznie od nastawienia człowieka. Jeśli ktoś jest dobrze nastawiony i wkłada dużo serca w to, co robi – jest w stanie osiągnąć wszystko ;) Fajna historia, pozdrawiam!

  3. ~Asia
    2 grudnia 2016 o 22:13

    Z zapartym tchem przeczytałam Twój post, ponieważ w końcu udało mi się znaleźć jakiekolwiek informacje na temat Ligurii i pięknej Imperii :) W maju tego roku spędziliśmy fantastyczny tydzień w San Lorenzo al Mare i jesteśmy zachwyceni! Pokochaliśmy Ligurię za połączenie gór i morza, a także przez naszych gospodarzy, z którymi mimo bariery językowej (oni ani słowa po angielsku, my ani słowa po włosku) dogadaliśmy się doskonale :) Byli bardzo otwarci, pomocni i kontaktowi – gospodarze idealni. A do tego piękne widoki na morze, a dookoła gaje oliwne :) Włochy skradły nasze serca i z pewnością jeszcze tam wrócimy :) Dziękuję za super wywiad :)
    Pozdrawiam :)
    P.S. A stronę Małgosi wrzuciłam do ‚ulubionych’ tak na wszelki wypadek :)

    • italiapozaszlakiem
      2 grudnia 2016 o 22:59

      Myślę, że Małgosia bardzo się ucieszy z Twojego komentarza Asiu. Ja osobiście również kocham Ligurię właśnie za to, góry i morze bardzo ścieśle powiązane. I jak widać, jak się człowiek chce dogadać to wystarczą chęci :). Pozdrawiam Cię najserdeczniej.

  4. ~Aneta Gdańsk
    20 maja 2016 o 14:09

    W Ligurii byłam 4 lata temu. To cudowne miejsce! Wspaniali są tacy ludzie jak Pani Małgosia. Przywróciła mi wiarę i marzenia o mieszkaniu we Włoszech – dla mnie obojętnie gdzie. Każdy centymetr Italii jest przepiękny!!!
    Pozdrawiam, Aneta

    • italiapozaszlakiem
      20 maja 2016 o 14:10

      Jak też po cichu marzę o swoich 4 włoskich kątach:).

  5. ~Piotr
    11 kwietnia 2016 o 09:26

    Przeczytałem wywiad, napisałem maila do Pani Małgorzaty i najbliższy urlop spędzimy z rodziną w Ligurii :)

    • italiapozaszlakiem
      11 kwietnia 2016 o 09:32

      Bardzo, bardzo się cieszę się!!!!

  6. 10 kwietnia 2016 o 12:15

    Jestem wdzięczna niewymownie za ten wywiad. Kocham Wlochy miloscia bezwarunkowa. Stale podskornie czuję, ze to moje miejsce na ziemi. Póki co mieszkam w Polsce i staram sie przyjeżdżać do Wlich zawsze kiedy tylko moge… staram sie bywac w roznych miejscach i o różnych porach roku. Lugurie odjrylam od tej bajkowej, turystycznej strony. Wtedy zapragnelam poznac ja bardziej. Dzieki tej rozmowie z Małgosia juz wiem, ze na pewno pojade tam i skorzystam z jej pomocy w znalezueniu miejsca na ten wyjazd. Dziekuje zatem raz jeszcze:)

    • italiapozaszlakiem
      10 kwietnia 2016 o 19:10

      Tylko się z tego cieszę :).

  7. ~Magdalena
    10 kwietnia 2016 o 10:33

    Czytam czytam i myślę sobie – to coś dla mnie :) Góry kocham, uwielbiam cisze, spokój, miejsca małe, z dala od zmasowanej turystyki. Od niedawna oszczędzam na podróż marzeń, ale do tej pory to było „gdzieś”. Teraz zyskało swoją nazwę i kształt :)

    • italiapozaszlakiem
      10 kwietnia 2016 o 19:12

      Liguria to region, który kocham miłością szczególną, za jego uroki, ciężką pracę rąk ludzkich, nieprzewidywalność i tę wspomnianą w wywiadzie – dwubiegunowość. Cieszę, że teraz już wiesz :).

  8. ~Aga
    10 kwietnia 2016 o 10:12

    Piekna historia. To tez moja Liguria – mam rowniez szczescie mieszkac w Ligurii(sluzbowy pobyt od sierpnia ub roku do maja czyli za chwile juz koniec liguryjskiej przygody-:(ale na szczescie nie koniec wloskiej przygody-:)spedzilam kilka miesiecy w Imperii, a od listopada i obecnie Varazze. Cudowna riwiera I piekny region Wloch. Bede tesknila chociaz na pewno nie za biurokratyczna czescia wloskiego zycia (zawsze myslalam ze w Pl jest to skomplikowane..zanim nie poznalam wloskiego systemu-:).to prawda ze Liguryjczycy sa bardziej zamknieci niz Wlosi w innych regionach Wloch (komunikatywna znajomosc wloskiego, aczkolwiek mieszkam w marinie na jachcie wiec trudniej o wloskich sasiadow szczegolnie zima).pozdrawiam goraco

    • italiapozaszlakiem
      10 kwietnia 2016 o 19:14

      O, bardzo chętnie dowiedziałabym się więcej o Twojej pracy na jachcie :).

  9. 28 grudnia 2015 o 14:49

    Wow, dopiero co wróciłam z Ligurii, trafilam na Twoj post i czytalam z zapartym tchem ;) cudna historia!

    • italiapozaszlakiem
      28 grudnia 2015 o 14:53

      To bardzo, bardzo się cieszę:)))). Też mi się podoba historia Małgosiu i zdobywania Ligurii powoli, powoli, po kawałku:).

  10. ~Dorota
    23 grudnia 2015 o 18:57

    Fajnie jest czytać historię osoby której spełniły się marzenia. To takie motywujące. Mamy tyle marzeń tylko odwagi brak- a „bo pewnie nic z tego nie będzie” itd. Okazuje się, że wszystko się da tylko trzeba brać sprawy w swoje ręce i działać :)

    • italiapozaszlakiem
      26 grudnia 2015 o 16:07

      Czasem także przydaje się odrobina szczęścia:). Pozdrawiam Dorotko serdecznie.

  11. ~asia
    22 grudnia 2015 o 19:27

    Muszę to koniecznie powiedzieć, wszystko co opisała Małgosia jest moim marzeniem, dosłownie wszystko. Gdzieś tam po cichu marzy mi się mały domek w Italii i drzewa oliwkowe a słynny trójkołowy samochód (może piaggio) to marzenie mojego męża. Pewnie nie uda nam się zrealizować już tych wizji ale jak dobrze usłyszeć, że komuś się udało. Też myślałam, że jeśli trzeba bedzie zamieszkamy w namiocie i przeczekamy tak czas remontów. Ciesżę się ogromnie z tego wpisu. stronę juz odwiedziłam.
    Asia op.

    • italiapozaszlakiem
      22 grudnia 2015 o 20:56

      Asiu, wszystko jest możliwe. Zobacz ile spraw się ułożyło u Małgosi zupełnie przypadkowo. Może nie trzeba od razu kupować domu, może warto wynająć i spróbować przez rok czy to jest to. Bardzo polecam Ci taki eksperyment:).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *