Hamburg poza szlakiem. Życie wśród kanałów

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Macie ochotę na mały skok w bok? Zabieram Was na północ od Włoch, do Hamburga, gdzie mieszkam już prawie 3 lata. Mam wielką ochotę pokazać Wam moje nowe miasto od strony … kanałów. I to wcale nie tych w centrum miasta, które jedzie oglądać każdy turysta pojawiający się w mieście.

Chcę Wam pokazać miejsca zupełnie nieturystyczne, w dzielnicach gdzie pojawiają się tylko ci, którzy tam mieszkają. Hamburg to miasto kanałów, mostów, parków i ogrodów i taka jest właśnie moja dzielnica. Prawdę mówiąc mostów i kładek jest tu tyle, ile w Wenecji i Amsterdamie razem wziętych! Dziś zapraszam Was do takiego Hamburga, jaki znam najlepiej i jaki lubię. Pokażę Wam, jak tu się mieszka nad wodą. Pokażę Wam moją dzielnicę, miejsca, które mijam codziennie, gdzie bywam na spacerach lub wpadam na piknik. Zobaczcie moją okolicę. Będzie zielono i zupełnie poza szlakiem. To nie jest Hamburg znany z folderów biur podróży, zabieram Was na spacer moimi ścieżkami, daleko, daleko od centrum.

01

Domy szeregowe położone nad kanałem, w którym nikt z nas nie chciałby zanurzyć nawet palca. Gdy zaczyna robić się ciepło kanał pokrywa się niemal na całej szerokości wodną roślinnością – są grążele żółte i grzybienie białe, przy brzegu rośnie tatarak, trzcina i pałka wodna. Do tego właściciele niesamowicie dbają o porządek wokół swojego domu – idealnie przystrzyżona trawa, kilka pięknych doniczek i wygodny leżak. A ja siadam rozmarzona na drugim i brzegu i myślę sobie, że pewnie bardzo dokuczają im komary, w końcu nie może być idealnie, prawda?

03

Zaparkowany w ogródku kajak czy łódka to obowiązkowy element tego krajobrazu. Piękne, kolorowe kwiaty tylko go dopełniają. Gdyby niebezpiecznie podniósł się poziom wody mają odpowiedni lub w miarę odpowiedni środek transportu. Właściciele chętnie korzystają z kajaków już od wiosny, szczególnie w weekendy.

11

Psy chętnie korzystają z możliwości pływania w tych kanałach, które są zbyt płytkie dla jednostek pływających o nieco większym zanurzeniu niż kajak. Tym samym woda jest czystsza. W takich miejscach można czasami spotkać wielu właścicieli ze swoimi pupilami, które z wielką radością reagują na każdy patyk czy piłeczkę w wodzie. Niestety ja muszę unikać zgromadzeń, mój pies nie lubi się dzielić nawet patykiem. Owczarek belgijski Malinois.

05

Kajaki, pomosty i mnóstwo zieleni to charakterystyczny widok w tych okolicach. Przychodzę tu czasem zwyczajnie popatrzeć. W Hamburgu żyją miliony dzikich królików, nie zdziwcie się zatem, jeśli jakiś się Wam pokaże, szczególnie pod wieczór, całymi grupkami. Z tego powodu ja muszę bardzo uważać spacerując z psem, moja Massada uwielbia je gonić. Całe szczęście one są dla niej zbyt szybkie.

12

Czasami zastanawiam się czy nie wylądowałam w jakieś dżungli. Bardzo lubię to miejsce, szczególnie latem, gdy jest już solidnie zarośnięte. Niestety nigdy nie miałam okazji zobaczyć go z drugiej strony, to teren prywatny. Wyobrażam sobie, że to zaczarowany ogród, choć zamiast wysokiego muru na przeszkodzie stoi woda.

04

Ten symbol jest powszechnie znany każdemu kibicowi HSV czyli Hamburger Sport-Verein (hamburski klub sportowy). Niestety tutejsza drużyna piłkarska nie jest najwyższych lotów, co nie oznacza, że nie można jej wielbić całym sercem i nie malować na swoim terenie dwukolorowych rombów na niebieskim tle.

 

07

Kiedyś ta altanka zapewne tętniła życiem, była pełna rozmów, krzepiącej oranżady i dawała ten cudowny cień połączony z lekkim chłodem od wody w upalne dni. Niestety to tylko moja imaginacja. Odkąd odkryłam to miejsce, altanka jest w coraz gorszym stanie. Czy kiedyś skończy w wodzie?

08Zaledwie 5 minut od miejsca, gdzie mieszkam jest przepiękny park, a w nim zamek. Nie jest duży, wstyd się przyznać, ale wciąż nie kupiłam biletu i nie zwiedziłam go od środka. Jakoś to, co widzę na zewnątrz jest dla mnie wystarczające.

15

Po wyjściu z zamkowego parku rzuca się w oczy znacznie bardziej nowoczesna wersja zagospodarowania przestrzeni nad wodą. Osiedle jest połączone z kompleksem basenów, fitness i siłowni, więc kto zainwestował tu w mieszkanie, ma wszystko czego potrzeba do utrzymania świetnej kondycji.

13

To kanał żeglowny, na który wychodzą okna mojego salonu, jakieś 50 m stąd. Jest tu niewielka keja, akurat na jedną jednostkę. Wraz z ciepłymi, wiosennymi dniami zaczynają się pojawiać pierwsze łodzie. Na leżakach rozstawionych na rufie siedzą zwykle korzystający z uroków emerytury niemieckie pary/ małżeństwa/ znajomi. Tu kończy się szlak wodny, dalej jest tylko przystań dla statków wycieczkowych i śluza. Zwykle cumują tu kilka godzin, a potem wracają. Ale czasem ktoś zostanie na noc. Letnie noce sprzyjają długim pogawędkom, można zaprosić znajomych na łódź i miło spędzić czas. Po drugiej stronie kanału jest spore centrum handlowe, czynne do późnych godzin wieczornych, więc zawsze można dokupić co jest najbardziej potrzebne – piwo, wino, kiełbaski. Niestety w tej okolicy nie brakuje także szczurów wodnych. Nie rzucają się mocno w oczy, ale mój pies już dawno odkrył wszystkie ich kryjówki. Przechodzę tędy niemalże codziennie i czasem coś nagle wskoczy do wody. Całe szczęście unikają bezpośredniej konfrontacji z człowiekiem.

16

Pobliska restauracja także wykorzystuje wodę, od wczesnej wiosny do pierwszych zimnych dni na tej platformie można całkiem smacznie zjeść, choć niestety nie serwują za wiele z kuchni włoskiej. Najbardziej lubię, gdy wiosną z widocznych po prawej stronie zdjęcia drzew spadają tysiące różowych płatków, wprost do wody. Naprawdę jest wtedy romantycznie, oczywiście jeśli tylko chce się tak o tym pomyśleć:). Lubię tu przyjść w ciepłe dni, mam dwa kroki i podają niezłe piwo zielone, niestety lasagna jest okropna, a to ulubione danie mojego syna.

17

A jeśli sama mam ochotę popływać wystarczy, że podjadę 10 minut samochodem nad jezioro. Gdy zaczyna się autentycznie ciepło spotykamy się tu bardzo często popołudniami. Ja przyjeżdżam z dzieciakami i psem zabierając z domu wszystko, co jest niezbędne na piknik, a mąż prosto z pracy pojawia się na swoim rowerze. Siedzimy tu do wieczora. Niektórzy grillują, inni testują sprzęt nurkowy, a jeszcze inni trenują skoki do wody. Niestety nad morze mamy trochę dalej, więc to jezioro jest na co dzień doskonałe. Takie małe radości dnia.

I jak się Wam podobało?

Zdradzę Wam w końcu, gdzie byliście. Dzielnica nazywa się  Bergedorf, jest oddalona od centrum miasta ok. 15 km, jednak do głównej stacji kolejowej Hamburg Hauptbahnhof  dociera się S-Banh zaledwie w dwadzieścia kilka minut.

Uściski,

Magda

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  16 comments for “Hamburg poza szlakiem. Życie wśród kanałów

  1. 21 maja 2015 o 14:06

    Za każdym razem, kiedy odwiedzam Twojego bloga i czytam wpisy to mam ochotę spakować walizkę i udać się heeeen daleko :) Magiczne zdjęcia, chciałbym gościć taki widok za moim oknem, kojący dla duzy i ciała, bezsprzecznie!

    • italiapozaszlakiem
      21 maja 2015 o 18:27

      Czasami hen daleko wcale nie musi być aż tak daleko, by było świetnie, ale przyznaję, że i ja często marzeniami uciekam daleko:))).

  2. 19 kwietnia 2015 o 08:55

    Mieszkałem ponad 10 lat w Niemczech, ale Hamburgu nie udało mi się odwiedzić. Fajnie, że w twojej okolicy jest gdzie pospacerować czy odpocząć wśród zieleni w końcu to metropolia. Chciałbym kiedyś na spokojnie poodkrywać to miasto. Pozdrawiam

    • italiapozaszlakiem
      19 kwietnia 2015 o 12:30

      Ja mam jeszcze mnóstwo do odkrycia tak w Hamburgu, jak i w całych Niemczech!

  3. 17 kwietnia 2015 o 13:18

    Mnie się od zawsze podobały Włochy. Uważam, że too bardzo piękny kraj. Osobiście pojechałbym tam, a poza tym odwiedziłbym Hiszpanię, a także Szwajcarię. Człowiek jeśli nie czyta i nie jeździ to się nie rozwija i jest w tym naprawdę sporo prawdy.

    • italiapozaszlakiem
      17 kwietnia 2015 o 20:01

      Zawsze uważałam, że lepiej pojechać chociaż raz niż 1000 razy o tym tylko słyszeć.

  4. 16 kwietnia 2015 o 14:39

    Czytam ostatnio serię kryminałów dziejących się w Hamburgu (choć pisze Szkot nazwiskiem Russell) i dużo się naczytałem dobrego o Hamburgu i jego historii. Podobno najlepiej przyjechać na karnawał, czy to prawda?
    A okolica naprawdę przyjemna.

    • italiapozaszlakiem
      16 kwietnia 2015 o 14:43

      Tu zawsze warto przyjechać:). Czas zobaczyć miasto na własne oczy.

  5. 15 kwietnia 2015 o 17:10

    Ja uwielbiam wodę – ale powiem ci ,że chyba jeziora, rzeki czy morze w dość dużej odległości od domu.Jak tak patrzę na twoje zdjęcia to mam wrażenie ,że taka stojąca , kanałowa woda jest bardzo przytłaczająca.Nie wspomnę nawet o strachu o dzieci w takiej bliskiej odległości do tych wód przecież tak łatwo o wypadek.A jak tak naprawdę wygląda tam u ciebie sprawa zapachu i komarów wokół tych kanałów? No nie wiem czy dałabym radę mieszkać w takim mieście , co nie zmienia faktu ,że z ogromną chęcią bym go zwiedziła:)
    A to piwo zielone to co to takiego?Dobre?Pierwszy raz słyszę :)
    Dziękuję za twoją relację :)

    • italiapozaszlakiem
      16 kwietnia 2015 o 10:56

      Basiu, w większości kanałów to nie jest stojąca woda, woda jest w ruchu, jak w rzece. Nie ma nieprzyjemnego zapachu, ani nadmiaru owadów. Tu na kanały nie patrzy się jak na przeszkodę lecz jak na normalny element krajobrazu. Hamburg to świetne miejsce do życia. Jest tu najniższy w Niemczech poziom bezrobocia, to najbardziej zielone miasto Niemiec, na każdym kroku są parki, ogrody, ludzie bardzo dbają o otoczenie swoich domów. To także największy port przeładunkowy w Europie, konsulatów jest tu tyle, co w Nowym Jorku, mieszka ok. 2 mln osób i dla każdego, kto kocha morski klimat miasta to jest miejsce idealne. Nie brakuje tu także domów na wodzie:). Co do wypadków – prawdopodobieństwo jest takie same jak wszędzie indziej. Jeśli będziesz miała ochotę kiedyś tu wpaść jestem pewna, że Ci się spodoba:).

  6. 15 kwietnia 2015 o 10:50

    Nigdy w Hamburgu nie byłam, twoja relacja brzmi bardzo zachęcająco, szczególnie, że uwielbiam miasta przeplatane kanałami :-). Takie popołudniowe spotkania po pracy nad jeziorem to coś dla mnie. Mieszkam w naprawdę fajnym miejscu! Pozdrawiam ciepło.

    • italiapozaszlakiem
      15 kwietnia 2015 o 11:11

      Jak mieszkałam w Gdańsku to mogłam popołudnia spędzać na plaży i słuchać szumu morza i kąpać się przed sezonem, zanim przybyły tłumy wczasowiczów. Brakuje mi tego. Teraz nad Bałtyk (tutaj Ostsee) mam ok. 1,5 h jazdy, nad Morze Północne jakieś 2h. To są wycieczki bardziej na weekendowe dni. Z drugiej strony latem też uciekałam z Trójmiasta na Mierzeję Wiślaną, Wyspę Sobieszewską, od biedy w okolice Karwi czy na Hel – choć korek na półwyspie murowany. Kocham morze, ale widok przez okno w salonie na przepływające łodzie też jest super.

  7. 15 kwietnia 2015 o 10:25

    Bardzo fajnie. Ale domyślam się, że codzienny transport odbywa się klasycznie – z drugiej strony domów są auta, garaże i ulice?

    Pozdrowienia z Gdańska :)

    • italiapozaszlakiem
      15 kwietnia 2015 o 10:41

      Tak, budują tak, aby kanał był tylko z jednej strony budynków:). Dziękuję za pozdrowienia z mojego ukochanego Gdańska.

  8. ~Ula
    15 kwietnia 2015 o 09:07

    Gdyby Hamburczycy przeczytali, ze HSV nazywasz druzyna nie najwyzszych lotow :) Ale zdjecia piekne :) Az mi sie zachcialo do was wybrac :)

    • italiapozaszlakiem
      15 kwietnia 2015 o 09:33

      To prawda, dostałoby mi się. Są bardzo, ale to bardzo przywiązani do swojej drużyny. Mam nadzieję, że są także obiektywni i nie zaczai się na mnie żaden zbyt zagorzały kibic. Dziękuję i zapraszam do Hamburga:).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *