Italia enokulinarnie. Casu Marzu – „żywy” ser z Sardynii

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×
Post o CASU MARZU czyli „żywym” serze z Sardynii przeznaczony jest tylko dla czytelników o mocnych … żołądkach:). Jeśli dacie radę czytać o zajadaniu się serem z żywymi robakami to zapraszam dalej!



W czasie podróży po Sardynii w 2011 roku miałam okazję spróbować sera Casu Marzu, który jest jest prawdziwym sardyńskim smakołykiem:).


Bez urazy, ale to to po prostu zgniły i cierpki w smaku ser, ale o dziwo – niezwykle delikatny i (o zgrozo!) nafaszerowany larwami muchówki Piophila casei, zwanej muchą serową!
Półprzezroczyste, białe czerwie, mają około 8 mm długości i potrafią skakać na wysokość do 15 cm, dlatego podczas jedzenia sera, zaleca się osłanianie oczu!


Dobrze przeczytaliście – takie małe, a mogą wskoczyć Wam do oka, więc nie nachylajcie się nad nimi aż tak bardzo.

To właśnie obecność żywych larw świadczy o przydatności sera do spożycia, martwe czerwie oznaczają, iż ser stał się  toksyczny. Dlatego spożywany jest tylko „żywy” ser.

Aby wyprodukować Casu Marzu sardyńscy serowarzy pozostawiają Pecorino Sardo (Fiore Sardo) na świeżym powietrzu, pozwalając muchom serowym znieść w nim jaja, z których wkrótce wyklują się larwy powodujące coś więcej niż tylko fermentację (rozpad gnilny). Uhuuuuuuuuuuu, już widzę Wasze miny:).

Gotowy Casu Marzu kroi się, a raczej rozsmarowuje się na sardyńskiem chlebie Pane Carasau i podaje z mocnym, czerwonym winem CannonauJego tekstura jest bardzo miękka i wilgotna, sączy się bowiem z niego płyn zwany „lagrima” – co oznacza „łzy”. 

Sardyńczycy wierzą, że Casu Marzu jest afrodyzjakiem:).
Ze względu na unijne regulacje higieniczno – zdrowotne, produkcja Casu Marzu była przez pewien czas nielegalna, jednak pomimo widma wysokich grzywn, zawsze można było kupić ten ser na czarnym rynku (osiągał cenę dwukrotnie wyższą niż tradycyjny Pecorino). Dziś, dzięki innemu przepisowi unijnemu, traktującemu Casu Marzu jako „tradycyjny wyrób żywnościowy” jego produkcja znów jest legalna.

No i coż… przetestowane osobiście, ale nie ukrywam – dla odwagi najpierw była lampka wina:). Celowo wzięłam kawałek sera z larwami (naprawdę to zrobiłam????) i wiecie co, ser był pyszny! A larwy były naprawdę malutkie.


Jeśli wytrzymaliście i macie ochotę na więcej zapraszam Was do obejrzenia filmu, gdzie świetnie pokazono Casu Marzu – jego sposób produkcji i … może już bez szczegółów. Po prostu zobaczcie.
Wiele osób przed zjedzeniem sera wyciąga z niego larwy. Inni wzięli się na sposób i wkładają kawałek sera do woreczka, który się zamyka, a po chwili – pod wpływem braku tlenu larwy same wyskakują z sera:). Jednak specjaliści twierdzą, że z larwami smakuje najlepiej.

A gdy wróciłam z wyprawy do domu, zaczęłam szukać dodatkowych informacji na temat Casu Marzu i oto, co znalazłam: …Larwy po zjedzeniu mogą dość długo przeżyć w ludzkich jelitach i powodować przewlekłe infekcje. Jednak mieszkańcy Sardynii, spożywają Casu Marzu bez problemów od setek lat”.

Czy to mnie uspokoiło? Bynajmniej. Ale … minęły 2 lata i jakoś daję radę, więc może kapka sardyńskiego Mirto, którą wypiłam po „żywym” serze zrobiła swoje?

A na koniec, prócz Sardynii także w innych rejonach Włoch produkuje się sery z larwami, są to:

Marcetto lub cace fraceche w Abruzzo
Gorgonzola co-i grilli w Ligurii
Salterello we Friuli Venezia Giulia
Furmai nis (formaggio Nisso) w  Emilia Romagna
Frmag punt w Apulii
Casu du quagghiu w Calabrii
Cacie’ Punt (formaggio punto) w Molise
Jeśli lubicie eksperymenty to zachęcam, wypytujcie na Sardynii o Casu Marzu. To dopiero dreszczyk emocji przy jedzeniu sera:).

Buon appetito!

I na pohybel larwom!

Uściski,
antarctis

Źródło: wikipedia.com; splay.plalwaysfoodie.com
The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *