Nie tylko Włochy są na mapie? Kilka pytań i kilka odpowiedzi

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Dostało mi się od Tati 10 pytań do zgryzienia i przetrawienia:). 





Tatiana (Tati) to dziewczyna o niespożytej chęci poznania świata i przy okazji spróbowania wszystkiego, co jest jadalne, by potem - jeśli to tylko możliwe – odtworzyć poznane smaki we własnym garnku w domowym zaciszu:). Razem z Michałem często zrywają się to tu to tam, a potem opisują na swoim blogu 
http://poszli-pojechali.pl
co, jak, gdzie, i po co. Od dawna ciarki chodzą mi po plecach, gdy widzę że znowu są „gdzieś”. I nie mogłabym Tati nie podziękować za nominację do Liebster Blog Award 2014:).



Ponieważ jest to moje drugie wyróżnienie pozwolę sobie jedynie przypomnieć, że Liebster Blog Award to zabawa, która pozwala poznać się trochę lepiej:). Głównie to ja muszę nieco dać się poznać odpowiadając na przeróżne pytania, a dokładnie na te poniżej:).

1. Obyczaje i rytuały – czy wyrobiliście sobie jakiś zwyczaj, związany z przybyciem w nowe miejsce?



Rytuały i obyczaje???? Chyba nawet na to nie wpadłam. 

Zwyczajowo to staram się przechytrzyć jet laga i po przylocie dajmy na to do Azji nie kładę się spać, tylko idę na miasto i przemęczam się do nocy, aby jak najszybciej dostosować sie do nowej strefy czasowej. Poza tym staram się jeść tylko lokalne potrawy i lubię popróbować miejscowych piw, win, albo co tam dają innego:).


Hamburg, Niemcy. Lokalne święto, lokalne kolorowe drinki, nie tylko z alkoholem.
Miejscowe spacjały na Korculi, Chorwacja
Kuchenny folklor, czyli street food w Bangkoku

Zwyczajem jest już chyba także jest moje … odłączanie się od grupy:). Ale to tylko, gdy podróżuję ze swoimi, dobrze znają i wiedzą, że po zejściu na ląd nie warto na mnie czekać. I tak zaginę gdzieś w czeluściach zachwytów nad krajobrazem, ludźmi, wystawą w sklepie, dzieciakiem kręcącym się pod spódnicą mamy, uliczką bardziej wąską niż inne, wlezę na murek, bo widok wyda mi się ciekawszy, albo prawie komuś do domu, bo ma fascynujące drzwi. I tak zawsze wszystkich opóźniam, więc krążę samotnie na tych fotograficznym łowach. Lepiej umówić się, gdzie się spotykamy i oni mają spokój i ja mam spokój. 

 

 

Elba, Toskania, Włochy. Fotograficzne łowy na terenie pałacu Napoleona.

 

2. Robale, jaszczurki, pająki – wybiegacie z pokoju z krzykiem, czy akceptujecie, jako część lokalnego ekosystemu?

 

Skorpiony, wije, robale, jaszczurki i inne takie nie robią na mnie większego wrażenia, choć z niektórymi spanie w tym samym pokoju nie jest wskazane (skorpiony). Ale pająki – co to, to nie! Chyba nigdy nie uda mi się nie tylko z nimi zaprzyjaźnić, ani nawet ich zaakceptować. Te w pokoju – jeśli są malutkie (czyt. mikroskopijne) – daruję im życie, ale te większe muszą zniknąć z mojego pola widzenia. W domu mam dyżurnego „wynosiciela” żywcem pająków.



Pomogłam jej się przewrócić, ale to było tylko chwilowe przdłużenien jej życia. Pluskwy wodne są miejscowym przysmakiem, szybko została zauważona i usmażona. Tajlandia.

 

3. Trasy lokalne i wycieczki po okolicy – z wynajętym kierowcą, z biura, wynajętym samochodem czy komunikacją lokalną?
 

Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie korzystałam z usług biura turystycznego, ale wcale nie była to jakaś zamierzona strategia. Lubię organizować, także swoje podróże i zwykle tak to się kończy:). 



Gdy lecę gdzieś samolotem rzadko pozwalam sobie na lusus w postaci wynajętego samochodu, ale zdarzyło mi się to kilkuktornie w czasie rodzinnych podróży z dziećmi. Zwykle jednak wybieram komunikację miejską, chyba że taksówki są naprawdę bardzo tanie i nie warto walczyć z rozszyfrowywaniem rozkładów jazdy autobusów.



Podróże taksówką w Tajlandii, Bangkok.
Tuk tuk, którym można dojechać prawie wszędzie. Tajlandia. Ruda głowa mojego syna:))).
 
4. Zdjęcia z wyjazdu – wyrabiacie gigabajty fotek, by potem wybrać najlepsze, czy cztery razy zastanawiacie się, zanim podniesiecie aparat do oka?
 

Dla mnie wszystko jest ciekawe, więc często przystawiam aparat do oka. Jakbym była przyzwoicie dobrym fotografem to pewnie jedno przyłożenie i wychodzi mi dobra fota, a tak przywożę gigabajty fotek:). A potem wybieram dwa – trzy – nie, nic mi się nie podoba. 


Portovenere, Liguria, Włochy.
Elba, Toskania, Włochy. Widok na teren pałacowy, w którym mieszkał sobie na zesłaniu Napoleon. Źle nie miał.
5. Zbieracie przedmioty związane z odwiedzonymi miejscami i Wasze mieszkanie pełne jest „durnostojów” i zbieraczy kurzu, czy zadowalacie się zdjęciami?
 

„Durnostoje” to u mnie były zawsze kamienie i muszle, taka pozostałość po czasach intensywnego uprawiania nurkowania przez 9 lat. Teraz wysyłam mamie kartkę z podróży oraz tym w rodzinie co zbierają – kupuję magnesy na lodówkę. 



Mojej osobistej rodzinie (dzieci i mąż) przywożę bardziej pragmatyczne prezenty – smakołyki:))). Sery, salami, marmelaldy, przetwory, wina … to oznacza, że zwykle wracam obładowana jak wielbłąd. Sobie wole kupić kolejną chustę lub kolejną bransoletkę.

 
No i odkąd bloguję – zbieram jeszcze więcej ulotek, rachunki i robię zdjęcia nazw miejsc, gdzie byłam, zbyt szybko to ucieka z głowy. 
W domu mam dość pokaźne ilości muszli z różnych stron świata. Już przestałam je zwozić.

 

6. Jakie wydawnictwo, według Was, ma najlepsze przewodniki?


To zależy kto czego potrzebuje:). Dla mnie najlepsze były zwykle anglojęzyczne Lonely Planet, ale skusiłam się także kilka razy na ekskluzywną wersję pełnego obrazków Przewodnika Wiedzy i Życia, bo przy podróżach z dziećmi to bardzo pomocne rozwiązanie. Ale zaczynam i tak od przeszukania internetu, a kończę na książkach „w temacie”.



Skok w Bok Blog to świetna pozycja w sieci dla wszystkich wybierających się do Tajlandii.

 

7. Zdarzyło się Wam takie lądowanie lub taki lot, że gdy już samolot zatrzymał się, mieliście ochotę klaskać?
 

Najbardziej stresogenna była dla mnie podróż do Alicante w Hiszpanii, ale nie z powodu turbulencji, czy trudnego lądowania lecz z powodu mojego siostrzeńca, który na kilka godzin przed lotem miał atak epilepsji. Cała drogę ja i moja siostra modliłyśmy się, aby nic się nie stało. Po lądowaniu chciałam całować ziemię.


Gdzieś tam, między niebem a ziemią.
8. Ulubiony film związany z Azją?
 
Trudny wybór. Jest tyle fantastycznych, szczególnie wojennych i historycznych. Ale niech będzie The Scent Of Green Papaya z 1993 roku. Można go zobaczyć TU.
 
9. Najdłuższy stopover w historii, jak długa zdarzyło się wam koczować na lotnisku?

Nie było tak źle, tylko 12h i to w cywilizowanym kraju. 

 
10. Utwór, który najbardziej kojarzy się Wam z podróżami. Nasz „hit podróży”: Emancipator – Maps.


Są podróże jednej piosenki, są podróże jednej płyty, są podróże bez piosenek.  Kiedyś, jak słuchałam Levellersów to miałam ochotę się pakować i w drogę. Towarzyszyli mi w podróży po Szwecji i Norwegii i nie pozwalali zasnąć w nocy za kółkiem. 


Ale dziś podzielę się pozytywną posenką, jak widzę tego skaczącego kolesia to od razu mam uśmiech od ucha do ucha i mogę udać się w każdą podróż:). Happiness Goldfrapp.

 

 

 

No, to wystarczy tego przepytywania.

Pozdrawiam,

Magda

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *