Nie wytrzymam. Pocztówka pełna wsparcia

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Lipiec  2015 r.

Jestem na wakacjach na Mazurach. Dostaję telefon. M. – młoda i prześliczna, wylądowała w szpitalu.

- Co się stało?

- M. źle się poczuła, nie mogła sobie przypomnieć, gdzie mieszka, jak się nazywa, jak ma imię jej mąż, gdzie pracuje. Wygląda na udar. Lekki udar mózgu.

Robią podstawowe badania, robią bardziej specjalistyczne badania. Na wyniki trzeba czekać.

 

Sierpień 2015 r.

M. ląduje u radiologa, robi usg jamy brzusznej.

- Ale proszę Pani, Pani wątroba – to są guzy nowotworowe.

 

M. ma 27 lat. Kilka miesięcy wcześniej bawiłam się na jej weselu. Ma plany, chce kupić mieszkanie, myśli o dziecku.

 

Są pozostałe wyniki. Zatrważające. Są liczne guzy przerzutowe. W wielu organach.

M. nie chce o tym nikomu mówić. Zakazuje najbliższej rodzinie mówienia o tej sytuacji.

Lekarze chcą potwierdzić diagnozę. Sprawdzają markery. Czekanie na wyniki.

 

Są. Markery nie wyszły jednoznaczne. Może to jednak nie jest nowotwór, może coś innego?

- Miała Pani ostatnio jakiś duży stres?

- Tak, miałam.

 

M. puszczają nerwy, płacze w samochodzie mamy całą drogę do domu.

 

- Musimy zrobić biopsję.

 

Biopsja niczego nie wykazała. Zapada kolejna decyzja. Laparoskopia i pobranie wycinka.

Czekanie na wyniki. Mijają kolejne dni.

Są.

 

- Droga Pani. To bardzo rzadka odmiana nowotworu wątroby. Są dwa duże guzy, osadzone głęboko i mocno ukrwione. Liczne przerzuty, płuca, okolice, nerek, w… nie można tego dalej słuchać.

- Ok, podajcie mi chemię.

- Wie Pani, ja już bym chemią Pani nie męczył …

- Dajcie mi chemię. Wezmę, ogarnę się i wracam do pracy.

- Mogę Pani zaproponować jedynie taką ogólną chemię, starego typu. Ale ….

 

Szukanie cudu. Lekarza, który podjąłby się cudu.

 

Wrzesień 2015

Mediolan. Dostaję telefon. M. będzie jechać do Warszawy. Tam ją przyjmą. Zaproponowali lek za 14 tysięcy. Ale sprzedadzą taniej, bo to po pacjencie, który nie zdążył zużyć.

Sprawdzam. Lek niemiłosiernie drogi, wszyscy sprowadzają z Indii, bo tam można kupić za ułamek tej kwoty. M. czeka na termin wizyty.

 

Zegar tyka. Przeraźliwie. Głośno.

 

Hamburg. Telefon.

Była. Lekarz jej wszystko powiedział. Było ich dwóch, mieli jej wszystkie wyniki, mówili bez ogródek.

- W Pani sytuacji nie ma szans na jakikolwiek zabieg chirurgiczny. Nie ma szans na przeszczep, na wycięcie, na to wszystko jest już za późno. Pani się już nie kwalifikuje. Ta chemia, ona też niczego nie gwarantuje, ale … nic innego nie mogę Pani zaoferować.

 

Październik 2015

M. na 27 lat. Jest piękna, młoda, właśnie zaczyna życie. Życie z chemią.

 

10.10.2015.

Pierwsza rocznica ślubu. M. publikuje na facebooku swoje ślubne zdjęcie. Pisze  do męża: „Tak było rok temu, a teraz tylko marzę, aby móc się z Tobą zestarzeć”. Ludzie klikają, składają życzenia. Przecież nie wiedzą.

M. zaczyna brać chemię. Nikt nie wie, jak zareaguje. Jeszcze tylko dwa dni z okazji rocznicy nad ukochanym morzem nim opadnie z sił. Gdy wracają już się zaczyna…

 

Tak. To historia prawdziwa, choć zapewne pełna niedociągnięć. Jestem daleko.

M. to moja najbliższa rodzina. M. to córka mojej siostry.

A to jest prośba o wsparcie M. w niej walce o zdrowie, o życie, o spełnienie jej rocznicowego marzenia.

Wiesz co jest w chorobie najważniejsze? Tak, to głowa.

Proszę Cię o wysłanie do M. pocztówki pełnej wsparcia.

 

Jeśli chcesz wysłać do niej pocztówkę z miejsca, gdzie mieszkasz, chwilowo przebywasz, pomieszkujesz – napisz do mnie italiapozaszlakiem@gmail.com

Wyślę Ci adres do M. i słowa, o które Cię poproszę. Wszystkie pocztówki mają bowiem mieć to samo jedno zdanie.

 

W ten prosty sposób możesz zrobić bardzo wiele. Możesz wywołać uśmiech na jej twarzy. To ją wzmocni, przywoła uśmiech. Dużo uśmiechów to dużo mocy do walki.

Proszę, udostępnij tę wiadomość. Może ktoś jeszcze zechce mi pomóc przywołać ten uśmiech.

Dziękuję.

 

Aktualizacja 27.10.2015 r.

Dziękuję wszystkim, którzy wysłalido tej pory pocztówkę pełną wsparcia do M. Pierwsze kartki bardzo ją zaskoczyły i ucieszyły zarazem. Nie spodziewała się jednak, że dostanie ich więcej i więcej każdego dnia. Wśród kartek są nawet takie ręcznie robione.

Dzięki Wam M. ciągle się uśmiecha.

M. ma już plan na przyszłość. Gdy pokona chorobę, planuje podróż śladami Waszych pocztówek!

Za kilka tygodni M. ma powtórne badania. Bardzo mocno trzymam kciuki.

 

31.10.2015

Wczoraj widziałam się z M. Dostała już ponad 350 pocztówek!!! Mąż prosi ją, aby czekała na jego powrót z pracy, ponieważ chce je czytać razem z nią. Wiele z nich jest w kopertach, wiele jest ręcznie robionych, a czasem nawet ktoś napisze coś więcej, od siebie, nawet list. Marta od 3 tygodni bierze chemię, są efekty uboczne, oczywiście, ale ja wczoraj widziałam silną psychicznie dziewczynę, która wie, że w tej walce o życie nie jest sama!!!! Wie, jak wiele osób o niej pomyślało, gdy decydowało się jej pomóc wysyłając kartkę. To dla niej cudowna terapia!!! Myśli o odwiedzeniu miejsc z pocztówek, o podróży ich śladem, gdy tylko … wyzdrowieje. Ona myśli pozytywnie!!! I choć bywają trudne chwilę, fizyczna bezradność, jej mąż powiedział, że znów się uśmiecha, bo TO daje jej kopa do walki.

Dziękuję. Jeśli możecie, nie ustawajcie w pomocy i ślijcie kartki pełne wsparcie.

 

2 listopad 2015

Marta jedzie do urzędu celnego odebrać paczkę z lekiem kupionym w indyjskiej aptece. To Sorafenib, lek na raka wątroby. Kuracja na 2 miesiące. Celnicy odmawiają wydania paczki, chcą ją odesłać do Indii. Ogromny stres, bo jego zapas Marcie się kończy. Bierze aż 4 tabletki dziennie. Po telefonie do lekarki udaje się jej uzyskać kilka opakowań leku, powinno wystarczyć na miesiąc. Reszta wraca do Indii, do nadawcy.

 

2 grudnia 2015

Kilka tygodni temu dzieciaki z klasy 5B  ze Społecznej Szkoły Podstawowej Integracyjnej 100 w Warszawie wysłały pocztówki do M. dzięki Kasi P., która zorganizowała akcję ich wysyłania. Dziś napisałam do nich poniższą wiadomość:

Drogie Dzieciaki z klasy 5B,
w październiku 2015 roku zrobiliście coś niezwykłego. Pamiętacie, co to było?
Każda z Was i każdy z Was wypisaliście pocztówkę do M.
M. to przepiękna 27 letnia Marta. Moja siostrzenica, to znaczy, że jest córką mojej siostry. Marta od urodzenia była moja ulubienicą. Mam 4 siostry i 1 brata i przez długi, długi czas Marta była jedyną dziewczynką wśród moich licznych siostrzeńców. Zawsze miała czarujący uśmiech i wielkie migdałowe oczy.
Marta jest trochę starsza od Was, ale jeszcze całkiem niedawno sama siedziała w szkolnej ławce i zastanawiała się kim zostanie w przyszłości. Po szkole podstawowej poszła gimnazjum, a potem liceum i studia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.
W zeszłym roku wyszła za mąż, a jej wesele było jednym z najwspanialszych, na jakim byłam.
Zaledwie 9 miesięcy po ślubie zachorowała.
Wymyśliłam akcję „Pocztówka pełna wsparcie dla M”. Wiecie dlaczego?
Bo wiem, jak ważne jest wsparcie innych, gdy w naszym życiu dzieje się coś niedobrego. Nasze myśli powstają w głowach i to od naszej głowy zależy czy jesteśmy smutni czy weseli. Nawet, gdy jesteśmy chorzy, to lepiej się czujemy, gdy nie myślimy o tej chorobie. A to nie jest przecież takie proste, prawda?
Ale pomyśl, co Ty byś zrobił, gdybyś był chory, miał gorączkę, wszystko by Cię bolało i nagle zaczynałbyś dostawać pocztówki? Najpierw od rodziny, potem od znajomych, potem od znajomych znajomych, a w końcu od zupełnie nieznanych Ci osób?
Powiem Ci. Codziennie czekałbyś na listonosza. Codziennie miałbyś nadzieję, że dostaniesz kolejną pocztówkę, a może dwie, a może nawet kilka? Codziennie uśmiechałbyś się od ucha do ucha i szukał na mapie miejsca, skąd została wysłana pocztówka. Aż zacząłbyś myśleć o tym, że pewnego dnia, jak już ta choroba pójdzie sobie daleko, daleko od Ciebie, spakujesz swój plecak i pojedziesz w świat śladem tych pocztówek.
Taki plan właśnie ma Marta. Jej choroba jest trudna, ale ja wierzę, że te pocztówki pomagają jej codziennie.
I Wasze pocztówki bardzo jej pomogły. Pomogły zapomnieć o chorobie, uśmiechnąć się. Rany, co wspaniałe młode osoby z klasy 5B!! Pomyślały o mnie i napisały do mnie wiadomości!
Chciałam, aby cała klasa 5B o tym wiedziała, jak ważne były te pocztówki.
Bardzo, bardzo Wam za nie dziękuję!
Dziękuję nauczycielom, którzy powiedzieli Wam o Marcie i o pocztówkach.
Jesteście wspaniali, pomagajcie tak także innym, bo czasem tych kilka słów napisanych na pocztówce potrafi wiele zdziałać.
Słowa mają moc i potrafią leczyć.
Przesyłam Wam najserdeczniejsze pozdrowienia.

 

A jak u M?
Dni bywają lepsze i gorsze. Chemia robi swoje ograniczając możliwości normalnego funkcjonowania. Ciało bywa momentami zbyt zmęczone. M. potrzebuje więcej snu niż kiedykolwiek wcześniej. Nie pisałam Wam, ale w międzyczasie pojawiła się możliwość wyjazdu do Mediolanu na wizytę u lekarki osiągające doskonałe wyniki leczenia  nowotworów w połączeniu ze specjalną dietą. Mieliśmy już umówioną datę, bezinteresownie pomogło wiele wspaniałych osób i bardzo, bardzo im dziękuję – wspaniała Gosia M., Ania O., Ania H i wiele innych, które działały w tle. Ostatecznie M. nie pojechała m. in. z uwagi na osłabienie z powodu chemii. Poszukała za to lepszego wsparcia dietetyka w Poznaniu, bo właściwie jej świat kręci się wokół jedzenia. Jej manu zmieniło się o 180 stopni, więc odkrywa świat zupełnie nowych smaków.
I na koniec coś jeszcze – dostała już 521 pocztówek!!! Dziękuję Wam z całej siły:).

 

6 grudnia 2015
Mikołajki. M. ma za 3 dni, 9 grudnia urodziny. To będą 28.
Jest słabiej, bo doszło paskudne przeziębienie, które zwaliło ją totalnie z nóg.  M. od ponad tygodnia nie wychodzi z domu, prawie nie wstaje z łóżka, nie ma siły na czytanie, oglądanie czegokolwiek. Od ponad tygodnia utrzymuje się gorączka 38 stopni C. Mąż M. i moja siostra Basia kupili jej nawilżacz powietrza, w pokoju od razu zrobiło się lepsze powietrze. Trzymam za nią kciuki.

 

10 luty 2016
Piszecie i pytacie o zdrowie M. Grudzień był bardzo trudnym miesiącem. M. miała bardzo spuchniętą stopę i brzuch, pojawiła się zakrzepica, M. musiała spędzić kilka dni w szpitalu, gdzie ściągnięto jej z brzucha 1,5 l płynu. W styczniu M. zarządziła remont swojego niewielkiego pokoju, w którym mieszka razem z mężem. Spędza tu teraz większość czasu, więc chciała mieć ładne ściany w ulubionym kolorze i nowe, wygodne łóżko. Udało się załatwić. A potem był kolejny tomograf.

 

Bałeś się kiedyś otworzyć list, bo wiadomości w środku miały zważyć na Twoim życiu?
M. bała się. Bała się tego, co jest w środku. Nie pozwoliła zajrzeć do środka nikomu, także … sobie samej.

 

Gdy koperta z wynikiem badania trafiła w ręce lekarza, M. była przerażona.
Bardzo wyszczuplała. W jej przypadku to oznacza, że jest przeraźliwie chuda. Stara się jednak ubierać tak, aby wystające kostki nie rzucały się tak bardzo w oczy. Jej wielkie migdałowe oczy nieco straciły blasku, uśmiech pojawia się rzadziej, znaczniej rzadziej. A teraz stres zawiązywał supeł w brzuchu.

 

- Droga Pani. Te dwa, najgorsze guzy, one .. one leciutko się zmniejszyły! Jestem zadowolony!

 

Wierzycie w cuda? Obojętnie jakie – medycyny, boskie czy wynikające z siły naszego umysłu.

 

To były łzy szczęścia.
To była pierwsza dobra wiadomość od tych wszystkich miesięcy, kiedy zaczął się koszmar.

 

Więc jeśli wierzysz w cuda – proszę, dalej w nie wierz i pomyśl czasem o M.
Dziękuję.

 

Aktualizacja 27 luty 2016 r.
M. odwiedza często moja siostra Gosia. M. wyjątkowo ją lubi, jak wszyscy, bo Gośka jest wyjątkowa. M. myśli już o zakupie peruki. Od chemii włosy przerzedzają się okrutnie, a M. chce tylko taką z włosów naturalnych, inna nie wchodzi w grę. Z uwagi na zakrzepicę musi nosić specjalne rajstopy uciskowe, problem jednak polega na tym, że jest kłopot z dostaniem rajstop na udo, które ma ledwie 40 kilka cm obwodu. Nie ma tak małych rozmiarów, trzeba będzie specjalnie zamawiać.
M. stara się za wszelką cenę, aby waga już więcej nie spadała w dół, ale rak wątroby i chemia w tym nie pomagają.
Największym sukcesem ostatnich dwóch miesięcy jest zdecydowanie trafienie wreszcie na właściwego lekarza. Od początku diagnozy był to jeden z największych problemów, wielu nie chciało się podjąć jej leczenia, zbywali ją, nie potrafili złapać z nią kontaktu. Odpowiedni lekarz jest tak ważnym elementem leczenia, to dało jej nową energię do walki. Dzięki spokojnej i rzeczowej rozmowie M. nieco się uspokoiła.
W listopadzie M. miała fatalne przeziębienie i był przypadkowy lekarz, który o mało jej zabił niewłaściwym lekiem. Grudzień tragiczny – szpital, zakrzepica, fatalny stan psychiczny, nerwy przed styczniowym tomografem ….
Ale styczeń przyniósł nowe. Nowe dni w kolejnym roku, nową nadzieję, nowe światło na wiele spraw.
M. modli się codziennie.
Były też pewne siostry zakonne, które modliły się w intencji M.
Były msze za cudowne uzdrowienie M.
Było wiele, wiele dobrych myśli o M.
Choroba zmienia człowieka nie tylko fizycznie … zmieniają się myśli, zmieniają słowa.
M. bardzo, ale to bardzo potrzebuje psychologa, który pomoże jej przez to przejść.
The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  45 comments for “Nie wytrzymam. Pocztówka pełna wsparcia

  1. ~Monika
    17 lutego 2017 o 11:26

    Jak się czuje M.?

    Pozdrawiam cieplutko!

  2. ~ania230580
    10 października 2016 o 08:05

    Jak się czuje M.?

    • italiapozaszlakiem
      11 października 2016 o 13:51

      To już rok.A M. wciąż jest z nami i ma się całkiem nieźle. Gdyby tylko ni eta okropna świadomość, że to nie jest na zawsze …

  3. ~Anna
    25 września 2016 o 18:00

    Jak się czuje M?

  4. ~Monika
    25 maja 2016 o 11:33

    Co u M.?

    • italiapozaszlakiem
      25 maja 2016 o 11:45

      Monika, M. daje sobie cudownie rade! Jak tylko może!!!!

  5. ~A.
    4 marca 2016 o 12:54

    Nie tak dawno wysylalam M. pocztowki, a dzisiaj moja Mama jest w takim stanie, ze zaden lekarz nie chce sie podjac leczenia… Kazdego dnia modle sie za Mame, za M. i prosze, zeby bylo tylko lepiej. Trzymam kciuki M. i duzo zdrowia zycze!

  6. ~Magdalena
    1 marca 2016 o 17:51

    Życzę wszystkiego dobrego dla M.
    Mocno i z całego serca.

    Piękny tekst, gratuluję wejścia do 30stki.
    W pełni zasłużone wyróżnienie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Magda.

    • italiapozaszlakiem
      1 marca 2016 o 21:45

      Madziu, bardzo dziękuję. Szkoda tylko, że nie mam czarodziejskiej różdżki, aby całą sytuację odczarować i zabrać chorobę M.

  7. ~Lambo
    28 lutego 2016 o 21:34

    Magda, proszę o adres do wysłanie pocztówki. Swietny tekst, wspaniała inicjatywa. jesteś wielka!

    ps. sms wysłany

    • italiapozaszlakiem
      1 marca 2016 o 21:44

      Dziękuję! Adres wysłałam:))).

  8. ~Bożena
    23 lutego 2016 o 21:40

    Wiara czyni cuda które nam i naszym bliskim są potrzebna w takich chwilach.Wierzę, że siła woli mam moc sprawczą i chętnie wesprę Martę imienniczkę mojej córki i jej rówieśnicę :)Pozdrawiam
    Bożena z Alpejskiej wioski.

  9. ~Monika
    9 lutego 2016 o 15:19

    Jak u Marty? Mam nadzieję że lepiej…

    • italiapozaszlakiem
      9 lutego 2016 o 23:02

      Monika, aż boimy się mówić, ale jest mikro poprawa:). I to nas uskrzydla.

    • ~Monika
      29 lutego 2016 o 15:24

      Cudowna wiadomość! Dalej bardzo mocno trzymam kciuki!

  10. ~Lina
    13 stycznia 2016 o 20:20

    Jak się czuje M? Co u Niej slychac?

    • italiapozaszlakiem
      14 stycznia 2016 o 21:05

      Powiem krótko, bywało lepiej …. I modlimy się.

  11. ~Magda
    15 grudnia 2015 o 10:41

    Bardzo prosze o podanie adresu M, chcialabym wyslac jej pocztowke z Kantonu Schwyz w Szwajcarii.

    • italiapozaszlakiem
      15 grudnia 2015 o 14:13

      Adres wysłany:)

  12. ~Marta S.
    9 grudnia 2015 o 21:16

    Proszę o wysłanie adresu na mój e-mail chętnie wyślę kartkę ze słowami otuchy mojej imienniczce. To co Pani robi dla swojej siostrzenicy jest wspaniałe. Życzę wytrwałości i powrotu do zdrowia.

  13. ~A.
    4 grudnia 2015 o 21:50

    Musi byc dobrze!
    Ja pisze do M. teraz kolejna pocztowke, juz trzecia, moze dolacze list ze zdjeciem. I ciagle czekam ma M. w Hamburgu! Wszystko bedzie dobrze!

  14. ~A.
    30 listopada 2015 o 13:35

    Jak sie czuje M.?

    • italiapozaszlakiem
      30 listopada 2015 o 15:04

      Ma teraz więcej słabszych dni. Chemia daje się we znaki. Jest osłabiona i traci na wadze. Jednak wciąż się uśmiecha i z nadzieją zerka w przyszłość.

    • ~micha
      1 grudnia 2015 o 19:55

      Będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Będę to powtarzać tak długo, aż w końcu tak będzie.

    • italiapozaszlakiem
      1 grudnia 2015 o 21:13

      Bardzo, bardzo dziękuję!!!!!!! Ja też wiem, że wszystko będzie dobrze!

  15. 28 października 2015 o 15:59

    Wspieram M.- od natychmiast, wirtualnie – od tej chwili, a kartkę i słowa otuchy wyślę do M, jak tylko otrzymam wskazówki z adresem. Życzę M. sił w walce o zdrowie, nie opadania na duchu i spełnienia rocznicowego marzenia.

  16. 27 października 2015 o 10:39

    Witam, myślę, że jedyne co jest w stanie pomóc tej osobie, to terapia naturalna. Niezwykle skuteczne są wlewy dożylne z wit. C. Podaje się w kroplówce w 1 wlewie 75-100 g wit. C. To ratuje życie.

  17. ~Sylwia
    26 października 2015 o 21:53

    Prosze podac mi adres, z checia wysle pocztowke z Irkandii

  18. 26 października 2015 o 15:36

    Moja pocztówka już wysłana. :-)
    Mam nadzieję, że cała akcja wywoła uśmiech M. i pomoże jej w walce z chorobą.
    Dużo sił życzę całej Waszej rodzinie!!!

    • italiapozaszlakiem
      27 października 2015 o 06:40

      Dziękuję!!!!!!!!

  19. 25 października 2015 o 22:30

    Witam serdecznie,
    Zawsze gdy czytam takie historie, robi mi się smutno (co oczywiście nie dziwi) i zawsze staram się dojść do tego, co było lub jest tego wszystkiego przyczyną, zwłaszcza u ludzi młodych. Może dlatego, że sama staram się odnaleźć przyczyny tego, co dzieje się w moim życiu. Po długich poszukiwaniach odnalazłam drogę, która pomogła mi zrozumieć przyczynę wielu dolegliwości trapiących ludzi. Opisuję to na swoim blogu:

    http://przygoda-z-duchowoscia.blog.pl/

    Nie wstawiam tego linka, żeby się zareklamować, tylko po to żeby móc pomóc w zrozumieniu dlaczego ludzi spotykają takie, a nie inne dolegliwości w różnym wieku. Nie proszę o zaakceptowanie tego komentarza (choć z pewnością ucieszyłabym się :)), ale proszę o przeczytanie bloga. Chętnie odpowiem na pytania, które mogą pojawić się w trakcie czytania.
    Pozdrawiam serdecznie i gorąco

  20. ~mazdo
    25 października 2015 o 19:36

    Czy znasz książki Iwana Nieumywakina, profesora medycyny. Rosjanina? Pierwsza. którą przeczytałam. to WODA UTLENIONA NA STRAŻY ZDROWIA. Są w niej cytowane listy, które przychodziły do profesora, po publikowanych z nim wywiadach w prasie, w radiu… Na YOU TUBE znajdziesz filmiki-wywiady z profesorem. Na zawsze zapamiętam słowa z listu emerytowanych lekarzy; on – już bardzo chory na raka, ona – wahająca się zrobić mu (uzdrawiający) zastrzyk. Przekonał ją mówiąc:CZY TO WAŻNE OD CZEGO UMRĘ? Wyzdrowiał. Proszę, przeczytaj książkę. Jest cienka, ale z ogromną wiedzą. Poleć ją siostrzenicy. Przecież „Cuda się zdarzają”. Serdecznie pozdrawiam

    0

  21. ~Barbara
    24 października 2015 o 22:31

    Proszę wyślij na mój adres mailowy adres Twojej siostrzenicy, ja i moi bliscy wyślemy Jej kartki. Chcemy życzyć Jej zdrowia i wytrwałości w walce z chorobą. Trzy miesiące temu zmarł mój syn na nowotwór (guz mózgu) więc wiem co czujesz. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twoją siostrzenicę.Barbara.

  22. ~Sylwia
    24 października 2015 o 22:28

    Bardzo proszę o adres wyślę pocztówki do Tej młodej Pani – musi się trzymać, bo cuda się zdarzają Sedecznie pozdrawiam.Sylwia

  23. ~waRiAtKowo-blog
    24 października 2015 o 20:32

    Udostępniłam na naszej grupie :) Powinnno być dużo kartek :)

    • italiapozaszlakiem
      26 października 2015 o 01:12

      Dziękuję.

  24. ~Iwona
    24 października 2015 o 15:25

    Prosze wejdz na strone Wandy Wegener moze ona bedzie umiala pomoc. Iwona z Londynu.

  25. justyna57
    22 października 2015 o 18:34

    Cuda się zdarzają| Wierzcie że wszystko dobrze się ułoży:-) Pozdrawiam i trzymam kciuki!

  26. ~ewrysia
    21 października 2015 o 22:00

    Piękne , bardzo piękne niby nie wiele a jednak słowa miłe ciepłe mają ogromną moc .

  27. ~marta
    21 października 2015 o 21:41

    Podaj mi adres. Wysle ta pocztowke. Kiedy to czytam, to mam deja vu. Historia, ktora stoi mi przed oczami trwa od 9 lat i niestety dobiega juz konca…

  28. ~eva
    21 października 2015 o 13:01

    nie umiem ubrać w słowa ale jestem całym sercem z Wami

  29. ~Anna
    19 października 2015 o 03:11

    Proszę wyślij na mój adres mailowy adres Twojej siostrzenicy, chciałabym życzyć jej jak najdłuższego życia i sił do walki o to życie. Ania z Nowego Jorku

  30. ~Kasia
    18 października 2015 o 22:16

    Prosze podać adres na który mam wysłać pocztówkę z miła chęcią to zrobie

  31. ~Aneta
    13 października 2015 o 17:14

    Poprosze o adres M., wysle pocztowke ze Szwajcarii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *