Po drugiej stronie Adriatyku. Wyspa Korčula, Chorwacja

31 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 31 31 Flares ×

Zabieram Was dzisiaj na drugą stronę Adriatyku, do Chorwacji. Kiedyś bywałam tu dość często, ale po wypadku samochodowym w 2002 roku w okolicach Zadaru ochota jakoś minęła. Chorwacja czekała na swój come back 12 lat. W tym czasie na świat przyszły moje dzieci i nawet już całkiem wyrosły, w końcu postanowiliśmy ponownie zmierzyć się z chorwackimi drogami. Polecieliśmy Eurolotem z Poznania do Dubrownika, na lotnisku wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy w kierunku miejsca, które od zawsze chciałam zobaczyć – prześliczną wyspę Korčula. Na wyspę można się dostać promem lub katamaranem z różnych lokalizacji, my jednak wybraliśmy zaledwie 15 minutowe połączenie promowe z miejscowości Orebić.

BABINA

Nie musimy mieć wielkich wygód, ale cenimy sobie spokój, dlatego zamieszkaliśmy w malutkiej Babinie w północnej części wyspy, w apartamencie urządzonym w tradycyjnym chorwackim stylu (czyt. z końca lat 90), za to nad samą zatoką, gdzie gospodarskie koty i pies biegały swobodnie. Nie zabraliśmy laptopów, nie było interetu ani telewizora, a telefony od rodziny były rzadkością. Za to niebo było błękitne, zieleń soczysta, zachody słońca romantyczne, a wino zawsze pod ręką.

Babina haus

Dzień rozpoczynaliśmy od pływania, po prostu braliśmy ręcznik i szliśmy kilka stopni w dół. A chwilę później, w czasie lekkiego śniadania na tarasie obserwowaliśmy, jak gospodarz wraz z synem odpalał silniczek swojej łupinki i pływał od pułapki do pułapki sprawdzając, co się złapało na obiad, a może i kolację. Ich powrotu najbardziej oczekiwały koty siedzące parami na skałach. Nie chciały się z nami zaprzyjaźnić, ale tolerowały robienie im zdjęć. Za to ich kumpel Plok – gospodarski pies został najlepszym przyjacielem naszych dzieci.

Cats

BLATO

Do najbliższego sklepu nie było zbyt blisko, do Blato mieliśmy 12 km, ale wino i owoce można było kupić bliżej, gdzieś przy drodze. W czasie dnia sami przygotowywaliśmy sobie posiłki, po południu lub wieczorem podjeżdżaliśmy gdzieś na lody, zwiedzanie, kolację. Nigdzie się nie spieszyliśmy, nie było żadnego „muszę”. Czas zwolnił i dał nam wolność wyboru.

W samym Blato, które kojarzy mi się jako nadzwyczaj gorące i senne miasto, pełne numerów zamiast nazw ulic ma piękny, trzynawowy kościół Wszystkich Świętych. Obok niego, w budynku przykościelnym zgromadzony jest zbiór dzieł sztuki, dokumentów i znalezisk archeologicznych związanych z tym miejscem. Życie powraca tu bardzo późnym popołudniem. Całe szczęście market był czynny także w czasie sjesty i klimatyzacja działała doskonale.

Blato

Food

WYSPA PROIZD

Z Vela Luki warto popłynąć na pobliską wyspę Proizd. Łodzie wypływają z portu około 10 rano. Proizd to niezamieszkana wyspa z kilkoma plażami i jedną restauracją serwującą kuchnię dalmatyńską. Ponieważ powrót z wyspy odbywa się około 17:00, trzeba ze sobą zabrać wszystko co jest niezbędne do spędzenia całego dnia na plaży. To akurat tyle, aby zajrzeć na wszystkie plaże, popływać, pospacerować, poczytać, poszaleć z dzieciakami, zmęczyć się, zasnąć i … pora wracać.

Warto spędzić tu dzień. Każda plaża jest inna, a woda obłędna i nie mam na myśli tylko jej koloru. Widoki są wspaniałe, ale wygodne buty do chodzenia po skałach i kamieniach w wodzie są wskazane. To, co ujrzałam pod wodą nieco mnie rozczarowało, poza kępami trawy morskiej i jeżowcami nie było niczego ciekawego. Za to plaży można spotkań nudystów.

Proizd

Proizd 2

VELA LUKA

Sama Vela Luka zdecydowanie jest bardzo przyjemna, a to największe miasto na wyspie. Ja wiedziona od dzieciństwa piosenką Olivera Dragojević ”Vela Luka” chciałam tu być. Moją ulubioną rozrywką było podziwianie toczącego się tu życia sącząc jedno z dalmatyńskich win, najsłynniejsze z nich to białe Pošip. Lubiliśmy tu wracać.

Vela Luka

KORČULA

Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o miasteczku Korčula położonym po przeciwnej stronie wyspy. Urokliwe ze swoimi murami obronnymi i portem, jednak nadmierna eksploatacja osoby Marco Polo tu urodzonego, tandeta sprzedawana na kramikach, nagabywanie na Moreškę - słynny taniec z mieczami i masa ludzka cisnąca się w wąskich uliczkach odebrały mi ochotę na dłuższe zwiedzanie. Obeszliśmy dookoła, obejrzeliśmy co trzeba i … pojechaliśmy dalej.

Korcula city

Konoba „RANC MAHA”

Uciekliśmy do słynącej z domowej, prawdziwie dalmatyńskiej kuchni Restauracji Konoba Ranch Maha. Nie jest łatwo znaleźć to miejsce, ale całe szczęście przy drodze stała tablica informująca o właściwym skręcie. Zresztą sam adres jest skomplikowany VrsiI, Prisoj, Zrnovo. Ale udało się, karmią bardzo dobrze, dla mięsożerców to raj, ale w ofercie jest także mnóstwo dań warzywnych.

Konoba

LUMBARDA

Kiedy mieliśmy ochotę na żwirową lub piaszczystą plażę jechaliśmy w okolice Lumbardy na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy. Dla dzieci to idealne miejsce, ale trzeba się liczyć z trudnościami w znalezieniu miejsca na wąskich plażach.

Lumbarda beach

PRZYDATNE LINKI

1. Opisaną trasę można zobaczyć na mapie klikając TUTAJ.

2. Mapę połączeń promowych z Korcula znajdziecie TU i na poniższym obrazku:).

map-korcula-ferries

3. Rozkłady promów i katamaranów pływających na Korculę znajdziecie na TEJ stronie. Wystarczy kliknąć w połączenie, które Was interesuje.

4. Kompleksowe informacje na temat wyspy Korcula w języku polskim znajdziecie TUTAJ.

Te wakacje były wyjątkowo leniwe, ale tego akurat w tamtym momencie potrzebowaliśmy.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,

Magda

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  7 comments for “Po drugiej stronie Adriatyku. Wyspa Korčula, Chorwacja

  1. 25 stycznia 2016 o 10:34

    Mam pytanko. Kiedy byliście na Korculi i ile płaciliście za mieszkanie? Czy jedzenie i inne produkty są droższe niż w pozostałej-lądowej części Chorwacji czy ceny są porównywalne?

    • italiapozaszlakiem
      25 stycznia 2016 o 11:33

      Nie zauważyłam, aby ceny różniły się od tych ze stałego lądu. Już nie pamiętam ile płaciliśmy za apartament, pamiętam, że wynajęcie samochodu to był koszt 120 EUR na tydzień. Nasz apartament był w typowo chorwackim stylu średniej klasy, co oznaczało, że wystrój trącił nieco latami 90. XX wieku. To nam jednak zupełnie nie przeszkadzało, ponieważ dom był położony bezpośrednio nad brzegiem morza, z wielkim tarasem i ogrodem. A poza tym totalna cisza, a i my byliśmy celowo totalnie offline. Miejscowość Babina w północnej części wyspy.

  2. 18 lutego 2015 o 11:07

    Przepiekne miejsce. Uwielbiam Chorwacje!

    • italiapozaszlakiem
      18 lutego 2015 o 11:14

      Tak, jest autentycznie ładnie. W całym tym poście tylko jedno zdjęcie – Vela Luki musiałam troszkę wyostrzyć, poza tym nie ma tam ani grama obróbki zdjęć.

  3. 17 lutego 2015 o 20:19

    Zgadzam się tam jest naprawdę pięknie. Pozdrawiam!

  4. 17 lutego 2015 o 13:36

    Byłem osobiście i mogę potwierdzić jest tam naprawdę cudnie.
    polecam
    http://brzeczyszczykiewicz.blog.pl/

    • italiapozaszlakiem
      17 lutego 2015 o 17:45

      A zatem nie jestem sama w tej ocenie:). Cieszę się. Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *