Włochy pod żaglami. 10 powodów dlaczego warto

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 0 Flares ×

Nie musisz być wytrawnym żeglarzem, aby popłynąć w rejs. Ba, nie musisz mieć patentów, ani nawet doświadczenia żeglarskiego! Nie musisz nawet umieć pływać, choć osobiście uważam, że to przydatna umiejętność dla każdego, kto chce spędzić czas na wodzie.

 

Cały artykuł przeniosłam już do nowej lokalizacji: Włochy pod żaglami. 10 powodów dlaczego warto

The following two tabs change content below.

italiapozaszlakiem

Z wykształcenia biolog morza, z doświadczenia project manager od zadań specjalnych i team leader zespołów niemożliwych. W wolnym czasie uprawia podróże żeglarsko - enokulinarne do Włoch, które są lekiem na całe zło. Prywatnie żona oraz mama Tymona & Toli.

  29 comments for “Włochy pod żaglami. 10 powodów dlaczego warto

  1. ~Rafał
    20 września 2015 o 22:25

    Płyniemy na Wyspy Eolskie (lipari) i po lekturze aż się chce przyspieszyć czas. Mam pytanie, gdyż może byłaś w tych okolicach, czy wiesz gdzie zacumować jacht na Stromboli? Chcemy wybrać się na wulkan, ale trzeba jakoś bezpiecznie łajbę zostawić.

    • italiapozaszlakiem
      22 września 2015 o 20:40

      Bardzo się cieszę, że tam płyniecie. Niestety my nie dopłynęliśmy do Stromboli, z powodu bardzo silnego wiatru musieliśmy się schronić w Cefalu znacznie dłużej, niż zakładaliśmy i nie daliśmy rady czasowo. Za to wyprawa na wulkan to wiele godzin marszu.

  2. ~Anna
    15 czerwca 2015 o 01:57

    Zachwycona opowieścią jestem, mam uczucie że tam byłam! A tak w ogóle to bardzo cenny tekst w moim zdaniu, bo nie mam doświadczenia z żaglowaniem i akurat poszukiwałam info żeby wyobrazić sobie jak to jest, w jaki sposób się odbywa
    Tu mam taką sprawę na bieżąco, bo nagle straciłąm kontakt z osobą która się znajduję na żaglach we Włoszech. W pierwszym dniu smsowaliśmy, a póżniej przestały dochodzić moje wiadomości. Czyli zdaje sobie sprawę że nie wszędzie jest zasięg i często niema możliwości skontaktować się, ale trwa to już 2 dni i chciałąm się dowiedzieć ewentualnie czemu.
    Z tego wypływa mi parę pytań, pod czas podróży we Włoszech na każdą noc wracaliście do marini/kotwicowiska? Bądż może jest taka opcja żeby dryfować całą noc, albo parę dni na morzu bez przystanku? Chodzi o jacht, który mieści max 20 osób, czy ma on takie możliwości technicznie? Przy tym że kapitan nie jest bardzo doświadczony, podobno to jego 2 kurs. I czy jest jakiś sens, przyjemność w takim dryfowaniu? I ostatnie, jak wygląda z kontaktem telefonicznym, często jest tak że się nie da skontaktować?
    Z góry dzięki!!!

    • italiapozaszlakiem
      15 czerwca 2015 o 10:30

      O nic się nie martw, czasem nie ma zasięgu na morzu i to jest zupełnie normalne, a poza tym praca na jachcie bardzo wciąga i czasem zapomina się o całym bożym świecie:).

  3. ~A.Lein
    8 czerwca 2015 o 22:12

    bardzo ladny tekst i zachecajacy do morskiego zeglowania, gratuluje!
    aktualnie, planuje nowy rejs, (jestem doswiadczonym zeglarzem)
    moglbym dostac dobry Twoim zdaniem, typ, na jednotygodniowy rejs, charterowanym jachtem na wloskich morskich wodach przybrzeznych? bylbym zobowiazany bo to akurat akwen mi nie znany.
    dziekuje i Ahoj!.
    Andrzej

    • italiapozaszlakiem
      8 czerwca 2015 o 22:41

      Andrzej,
      1. Lecisz do Neapolu, płyniesz promem/ wodolotem na wyspę Procida. Tam bierzesz jacht i płyniesz na wyspę Ischia (kilka portów), Capri (Marna Piccola), a potem zaglądasz do Amalfi i zwiedzasz cudowne Costiera Amalfitana. Powtót na Procidę.
      2. Sardynia – lecisz do Olbii, jedziesz do Portisco, bierzesz jacht i pływasz po Archipelagu La Maddalena to tu, to tam. Zajrzyj za Poltu Quatu i Santa Teresa Gallura.
      3. Liguria – możesz zacząć w okolicach Imprerii, płynąć do Santa Margherita Ligure, Portofino, Portovenere, na Elbę.
      4. Sycylia – do wyboru, do koloru. Cała Sycylia jest cudowna do żeglowania. Wyspy Liparyjskie starczą na tydzień, start w Palermo – Cefalu, Lipari, Vulcano, Stromboli, Salina, a jak wiatry dopiszą to nawet Ustica.

      Życzę udanych wiatrów!

  4. ~:-D
    8 czerwca 2015 o 21:48

    Venezia la bella mia… la seconda patria.

  5. ~miroslaw krawczyk
    8 czerwca 2015 o 20:45

    szukajac zawsze rowniez w zyciu pomyslnych wiatrow ze szkoly cvc caprera

    • italiapozaszlakiem
      8 czerwca 2015 o 22:11

      Dziękuję! Może kiedyś skorzystam z kontaktu:))).

  6. ~Bartek
    8 czerwca 2015 o 20:23

    Hej, a jest jakaś strona gdzie można sobie wyszukać ekipę i jacht do wspólnego żeglowania? :)

    • italiapozaszlakiem
      8 czerwca 2015 o 22:17

      Są strony, na których organizatorzy rejsów ogłaszają wolne miejscówki. Bardzo często, gdy zostają ostatnie wolne ostatnie miejsca na jachcie cena idzie mocno w dół. Nie wiem, czy są takie wyszukiwarki, o jakie pytasz. Z reguły liczy się miejsce, dokąd chcesz płynąć, czasem namówisz znajomych, a czasem się dołączasz do ekipy i poznajesz fajnych ludzi. Inaczej się szuka ludzi na Karaiby, a inaczej na Mazury:).

  7. ~Anna
    8 czerwca 2015 o 20:18

    A czy to trzeba z towarzystwem? Albo chociaż z jedną towarzyszącą osobą/ Bp ja, no cóż, bez takiej osoby w życiu. A chęć by była, oj jeszcze jak!!! A koszty? Czy to pytanie, które jest niemile widziane, czy też odpowiedź jest możliwa? Czekam niecierpliwie. Na odpowiedzi : )

    • italiapozaszlakiem
      8 czerwca 2015 o 22:29

      Nie, nie trzeba z towarzystwem, możesz dołączyć do grupy. Firmy, które organizują rejsy po prostu szukają chętnych, więc może się okazać, że nikt się nie zna i poznacie się dopiero na jachcie w dniu rozpoczęcia rejsu. Nie będziecie się nudzić, bo to super okazja na poznanie się, a to zawsze fascynujące. Może się okazać, że wracasz do domu z nową przyjaźnią:)). Koszty są różne, bo to zależy od tego: kiedy płyniesz, dokąd płyniesz, na ile, na jakim jachcie, w ile osób. Dajmy na to, że na rejs organizator bierze 1400 zł, do tego musisz sama dojechać do portu (np. do Włoch) + na miejscu jest składka na jedzenie i na opłaty portowe, po 80 – 100 Euro. Zwykle jest także kaucja w razie jakiegoś nieprzewidzianego wypadku jachtu – około 200 Euro, oddawana na koniec rejsu. Z włoskim rejsem na tydzień można się zmieścić w 2000 zł, jeśli załoga nie wydaje zbyt dużo wspólnej kasy, np. na alkohol:).

  8. 4 czerwca 2015 o 21:09

    Po pierwsze nie umiem pływać. Po drugie mam chorobę morską. Po trzecie i ostatnie – po przeczytaniu Twojego posta zamarzyła mi się wyprawa jachtem. Tu i teraz!

    • italiapozaszlakiem
      4 czerwca 2015 o 22:13

      Zdaje się, że Ty masz blisko siebie idealne warunki na spróbowanie choć kapki żeglarstwa. Póki możesz – korzystaj:).

    • ~espresso
      8 czerwca 2015 o 20:56

      żeglując wokół Itaki choroba morska Ci raczej nie grozi. Na Bałtyku owszem, gdyż łatwiej spotkać wyższą, krótką falę.

    • italiapozaszlakiem
      8 czerwca 2015 o 22:09

      Oj, zapewniam Cię, że choroba morska na wodach wokół Italii może Cię dopaść szybciej niż sądzisz. Żeglując Pogorią w listopadzie po Morzu Liguryjskim wiała 8, wielu leżało na kojach sino-zielonych. Dwie dziewczyny nie wytrzymały i w najbliższym porcie … zeszły na ląd opuszczając żaglowiec. Na morzu zawsze trzeba być przygotowanym na załamanie pogody. Jak do tej pory tylko na jednym rejsie, w którym brałam udział nie było załamania pogody, u wybrzeży Sardynii. Byliśmy tydzień i była sielanka, ale poza tym zawsze mieliśmy „coś” – a to silny wiatr, który czasem więzi w porcie dłużej niż tego chcemy, a to ulewę, grad, albo wszystko na raz:).

  9. 3 czerwca 2015 o 22:30

    Powiem tylko jedno: szkoda, że całe Włochy nie leżą nad morzem! Brakowałoby mi Umbrii i paru innych miejsc, za to z pewnością Genua i cała Liguria na czele z Cinque Terre, jak i Wybrzeże Amalfi z pewnością od strony wody brzmią genialnie :))

    Jak nie opłaty za marinę, to opłaty wjazdowe do miast włoskich (dla autokarów), też sięgają kilkuset euro za sam wjazd tylko, co mówić o biletach, atrakcjach i całej reszcie ;)

    • italiapozaszlakiem
      4 czerwca 2015 o 22:12

      Wiesz Aniu, tej Twojej strony – kosztów za wjazd autokaru ja kompletnie nie znam, a jak sądzę po tym, co napisałaś nie są małe. Nie ma się co dziwić, business is business, a Włosi w kasowaniu turystów za wszystko są nieźli.

  10. 3 czerwca 2015 o 14:21

    Tak pomyslalam, ze ten tekst dotyczy nie tylko Włoch. To ogólna oda do żeglowania, które przecież może się odbywać też w Grecji, Chorwacji, Czarnogórze, w rejonie Bałtyku itp… Romantycznie mi się zrobiło.

    • italiapozaszlakiem
      3 czerwca 2015 o 14:37

      Oczywiście:). W ostatnich latach żegluję głównie we Włoszech, kiedyś to były Mazury, potem Bałtyk. W Zatoce Gdańskiej też uprawiałam snokreling choć nie był tak fajny, na Mazurach łapaliśmy raki i codziennie wieczorem paliliśmy ogniska. Powodów, by żeglować jest całe mnóstwo, ja przywołałam swoje włoskie wspomnienia i zamknęłam je w pewnej ramie:).

  11. ~LK
    3 czerwca 2015 o 06:55

    Zagle sa spoko jednak na morzu toraczej koncza sie przelewki i takie plywanie to tez odpowiedzialna praca

    • italiapozaszlakiem
      3 czerwca 2015 o 08:50

      Żeglowanie to zawsze odpowiedzialna praca. Osobiście jestem wielką zwolenniczką wychowania młodzieży na morzu, to doskonała szkoła odpowiedzialności za statek, siebie i innych członków załogi, trenuje tężyznę fizyczną i duchową. Rozwija światopogląd, naukę języków obcych i pozwala zajrzeć w głąb siebie.

  12. 2 czerwca 2015 o 12:34

    W zasadzie nie mam żadnego doświadczenia z żaglami, bo nigdy nie żeglowałem. Ale podziwiając takie widoki chciałbym to zmienić. Jeśli jednak w ogóle zacznę, to może zaczną od trochę bliższych miejsc jak np. Mazury i te sprawy :)

    • italiapozaszlakiem
      2 czerwca 2015 o 12:35

      Mazury i te sprawy to świetne sprawy!:)

  13. 2 czerwca 2015 o 12:14

    Jeju! Jak cudownie! Zazdroszczę! Moje doświadczenie z żeglowaniem to do tej pory tylko (albo aż ;)) nasze piękne Mazury, które kocham z całego serca. A czy we Włoszech też mają coś takiego jak szanty i śpiewanie do późnej nocy przy ognisku? Bo to jedna z rzeczy, którą najbardziej kocham w żeglowaniu (poza wiatrem we włosach i tym wspaniałym uczuciem wolności). Taki rejs wielotygodniowy dookoła Włoch, Chorwacji albo jeszcze gdzieś dalej marzy mi się od lat… Wszystko przede mną (nami)!

    • italiapozaszlakiem
      2 czerwca 2015 o 12:19

      Gdybym pisała o Mazurach ognisko byłoby obowiązkowym punktem. Niestety we Włoszech znacznie o to trudniej. Muszę przyznać, że ani razu nie było ogniska, ale może aż tak nie brakowało po tych ilościach wina….

  14. 2 czerwca 2015 o 12:10

    Witam wspaniałe zdjęcie aż mi się zachciało tak pożeglować i być wolnym tak chociaż przez chwilę. Kiedyś jak byłem mały to pamiętam, że chciałem być żeglarzem, później naszła mnie ochota, na to żeby zostać kierowcą rajdowym, a skończyłem ogólnie w pracy, na etacie.

    • italiapozaszlakiem
      2 czerwca 2015 o 12:17

      Jak byłam mała chciałam zostać marynarzem, jak podrosłam okazało się, że nie przyjmują dziewczyn:). Ale nic nie szkodzi, na etacie taki wypad raz na jakiś czas to idealne rozwiązanie:).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *